26 marca 2016

Rozdział 20

     Wtulona w pierś Bartka z zaciekawieniem obserwujesz jego nieskazitelną twarz. Po chwili odwracasz wzrok ponownie na wielki ekran, ale kompletnie nie możesz skupić się na filmie. Jutro twój kochany chłopak cię opuści i pojedzie do Spały, by na początku stycznia w Berlinie powalczyć o Igrzyska Olimpijskie. To będzie Wasza pierwsza dłuższa rozłąka, na trzy tygodnie, i nie wiesz, jak to wytrzymasz. Na szczęście w tych czasach istnieje takie coś jak Skype, tylko czy Kurek będzie miał siły, by z tobą pogadać?
     Wychodzicie z sali kinowej z uśmiechem na ustach, trzymając się za ręce. Siatkarz oznajmia, że zabiera cię do kawiarni na kawę i ciastko. Śmiejesz się, że przez niego będziesz gruba, ale zgadzasz się. Gdy wymieniacie uwagi na temat filmu, podchodzi do was około osiemnastoletnia dziewczyna z chłopakiem. Prosi twojego ukochanego o zdjęcie. Ten patrzy na ciebie, jakby prosząc o pozwolenie, a ty tylko kiwasz głową. Za żadne skarby nie chcesz, by miał przerąbane u swoich fanów, a raczej fanek. W końcu para daje wam spokój, więc kierujecie się dalej w wyznaczone miejsce. Składacie zamówienie. 

     - Nie wytrzymam. - Wzdychasz. Kurek przykrywa swoją dłonią twoją.

- Damy radę. To tylko niecałe cztery tygodnie - mówi, próbując podnieść kąciki ust.

- Tylko? - pytasz ironicznie. 

- Szybko zleci. A poza tym... musisz się niestety przyzwyczajać. Takie już będziesz miała ze mną życie.

     Po kilku głębszych wdechach i wydechach stwierdzasz, że nie możesz się nad sobą użalać, bo to żałosne. Starasz się cieszyć chwilą i korzystać jak najbardziej z teraźniejszości. 

     Wręcz wybiegasz z mieszkania i zbiegasz po schodach. Szybkim krokiem zmierzasz w kierunku przystanku autobusowego. Boisz się, że transport ci ucieknie i nie zdążysz pożegnać się z siatkarzem. Dzięki Bogu kierowca, zauważywszy cię, poczekał, aż zdążysz wsiąść. Droga ci się dłuży, jak najszybciej chcesz wtulić się w tors Kurka. Po kilkunastu minutach jazdy docierasz na miejsce. Pukasz w drewniane drzwi, a kiedy słyszysz donośne "proszę", naciskasz na klamkę. Bartek właśnie zapina torbę. Na twój widok na jego twarzy pojawia się delikatny uśmiech. Gdy uporał się z zamkiem, podchodzi do ciebie z rozportartymi rękoma. Jest to dla ciebie jasny znak, by go objąć i przyłożyć głowę do delikatnie unoszącej się klatki piersiowej i bijącego serca. Napawasz się zapachem chłopaka na zapas. Naprawdę będziesz za nim tęsknić. 

     - Wrócisz chociaż na Sylwestra? - pytasz. Wiesz, że dostaną pół dnia wolnego w pierwszy dzień świąt, ale rozumiesz, że Bartek chciałby pojechać do rodziny.

- Chciałbym...

- Ale nie - kończysz za niego, trochę z wyrzutem.

- Naprawdę to szybko minie. Skarbie, musisz zrozumieć, że taką mam pracę i pasję. Wiesz dobrze, że Igrzyska są dla nas najważniejszą imprezą w ciągu czterech lat i nie chcemy stracić szansy, by na nie pojechać, więc musimy zapieprzać, kiedy tylko się da. Pewnie po powrocie dostanę trochę wolnego, więc nadrobimy ten czas.

- W jeden dzień nie da się nadrobić czterech tygodni. I ja to rozumiem, ale jest mi ciężko się z tobą rozstawać.

- Mi z tobą też. 

     Unosisz głowę, Bartek obejmuje twoją twarz i nachyla swoją, by przyłożyć do siebie wasze wargi. Łączycie się w delikatnym pocałunku.
     Przychodzi pora na opuszczenie mieszkania. Kurek wynosi swoje torby i wrzuca je do bagażnika. Ostatni raz przytulasz się do niego, by po chwili pozwolić mu odjechać. Machasz jeszcze dłonią, a na twoim policzku pojawia się słona łza.



     *perspektywa Bartka*
     Zdajesz sobie sprawę z tego, że ją ranisz. Wiesz, że jest delikatna i wrażliwa, uczuciowa. Nie jest przyzwyczajona do takiego życia. Boisz się pomyśleć, co to będzie, gdy zacznie się kadra. W ciągu kilku miesięcy pojawisz się w Rzeszowie zaledwie kilkanaście razy. Wtedy to będzie koszmar. Póki co nie chcesz o tym myśleć, więc włączasz ulubioną playlistę, by odciągnąć od siebie wszystkie myśli i skupić się na drodze. Przy okazji przygotowujesz się mentalnie do katorgi na hali i w siłowni, kompletnej pustki i ciągłej rutyny, której towarzyszyć będzie długotrwałe zmęczenie. 
     Witasz się z kolegami z boiska. Antiga rozdaje kluczyki do pokoi. Ty bierzesz dwuosobowy z Pitem, jakby inaczej? Zawsze z nim mieszkasz na zgrupowaniach i wyjazdach, na kadrze, jak i w klubie. Jesteście w końcu najlepszymi przyjaciółmi. 
     Pół godziny po rozpakowaniu Stephane zarządza odprawę. Stawiacie się na nią dosłownie minutę przed rozpoczęciem, dzięki czemu unikacie dodatkowych ćwiczeń na pierwszym treningu. Antiga mówi głównie o tym, na co będzie zwracana uwaga w czasie przygotowań, czyli dla ciebie nic ciekawego. Liczy się tylko to, że i tym razem będzie równie ciężko co zawsze. 


     *perspektywa Agaty*
     Wychodzisz z uczelni bez sił. Kilkugodzinne siedzenie na drewnianym krzesełku naprawdę męczy. Postanawiasz więc odwiedzić Olę w pracy, by przy okazji napełnić swój brzuch. Dziewczyna serwuje ci danie dnia, a ty zajmujesz miejsce przy wolnym stoliku. Pomimo braku chęci, wyciągasz zrobione dzisiejszego dnia notatki i starasz się skupić. 
     Po nieokreślonym czasie siedzenia i wkuwania postanawiasz wrócić do domu. Za niedługo święta Bożego Narodzenia, więc powoli trzeba by zrobić coś konkretnego. Jesteście umówione z Olą, odkąd pamiętasz, że nie robicie sobie prezentów. I tobie, i twojej przyjaciółce nie zależy na rzeczach materialnych. Spędzacie zawsze ten czas we dwie. Zazwyczaj siedząc przy wigilijnym stole wspominacie życie przed trafieniem do domu dziecka. Lekko żałujesz, że Bartek was nie odwiedzi, ale rozumiesz, że ma swoją rodzinę, którą widuje bardzo rzadko, a na której mu zależy.  
     Najchętniej zadzwoniłabyś teraz do swojego chłopaka, ale podejrzewasz, że aktualnie ma trening. Postanawiasz więc wziąć się za domowe porządki. Z mebli ścierasz kurze, a następnie odkurzasz całe mieszkanie. W pewnej chwili słyszysz piosenkę wydobywającą się z głośnika twojego telefonu. Biegniesz szybko po urządzenie i nie patrząc na wyświetlacz, odbierasz. Kurek. Prosi cię, byś weszła na Skype'a. Kilka dni przed wyjazdem założył ci konto na tym portalu, twierdząc, że się przyda. Zdecydowanie miał rację. Spełniasz jego prośbę i po kilku chwilach widzisz jego twarz na ekranie. Masz ochotę się do niego przytulić, poczuć jego perfumy. 
     Ola krzyczy, że wróciła, a ty tylko kiwasz głową, czego oczywiście nie zauważa z przedpokoju, gdyż cały czas jesteś pochłonięta rozmową z Bartkiem. Siedzisz już tak od dobrej godzinie. Zawsze wolałaś rozmawiać, a nie, jak to teraz jest modne, pisząc na Mesendżerze bądź wysyłając SMSy. 
     Spoglądasz na godzinę widniejącą w prawym dolnym rogu ekranu. 23:18. Nie chcesz, aby Kurek chodził niewyspany, bo przecież potrzebuje siły na te cholernie wyczerpujące treningi. Rozłączacie się.
     Jest piątek. W najbliższy czwartek Wigilia. Od poniedziałku macie wolne na uczelni, więc będzie czas na przygotowania. Zamykasz laptopa i idziesz do salonu, gdzie twoja przyjaciółka ogląda telewizję. Właśnie leci "Zmierzch", więc się do niej dołączasz. 

     - Co u niego słychać? - pyta cię, zagłuszając lektora. 

- Wszystko w porządku, ale jak na niego patrzyłam, to samo zmęczenie widziałam. Muszą dostawać niezły wycisk. Oby mu się nic nie stało, wiesz, żeby nie padł z przemęczenia. 

- Aga, uspoķój się. Wszystko w granicach rozsądku. Myślisz, że tutaj lżej trenują?

     Pozostawiasz to pytanie bez odpowiedzi. Za to zaczynasz się zastanawiać, co ci odbija. Przecież wiesz, że nie umrze na tej hali, a ty się o niego boisz. Aż śmieszne. Zwalasz to wszystko na to, że nie jest przy tobie, i powracasz do Edwarda i Belli. 

     ***
     Wigilia. Przygotowujecie z Olą ostatnie potrawy, po czym przystrajacie choinkę. Jest skromna i dość mała, ale zawsze coś. Ubieracie się w sukienki i siadacie do stołu. Dzielicie się opłatkiem i zaczynacie jeść. Wszystkiego spożywasz po trochę, aby na samym końcu delektować się pierogami. Zdecydowanie twoja ulubiona potrawa tego wieczoru. 
     Jako że nie macie w zwyczaju obdarowywać się prezentami, po posiłku sprzątacie i czekacie na Kevina, którego oglądacie praktycznie co roku po kilka razy i jeszcze wam się nie znudził. 


***
Witajcie! Rozdział bardzo krótki, nic się praktycznie nie wydarzyło. Powiem Wam tak szczerze, że aktualnie z moim pisaniem nie jest najlepiej :/ Podczas tego zawieszenia miałam zamiar napisać coś na przód, a praktycznie nic nie napisałam. Przechodzę kryzys wieku średniego xD
Więc mam nadzieję, że mimo wszystko się Wam spodoba. Choć w sumie tutaj nie ma się co podobać...
I mam nadzieję, że mi wybaczycie.
I że ze mną zostaniecie. 
Ja się postaram, żeby to ruszyło, ale czasami mimo chęci nie idzie po naszej myśli :/
Jeszcze tylko chciałam Wam życzyć Wesołego jajka, czy jak to tam się mówi. Przede wszystkim odpocznijcie ;)
Do następnego :*

jeśli przeczytałaś/eś rozdział, proszę o zostawienie w komentarzu symbolicznej kropeczki [.]

15 lutego 2016

:(

     Nie jest dobrze...
Postanawiam zawiesić bloga.
Uważam, że bez sensu jest dodawanie rozdziału co dwa (lub więcej) tygodnie. Sądzę, że przerwa nie potrwa dłużej niż miesiąc. Mam brak weny, czasu, chęci... Nie mam zamiaru pisać niczego na siłę, bo wyjdzie to fatalnie. Więc biorę urlop, może przyjdą pomysły, napiszę coś na zapas, żeby potem było mi łatwiej. 
Liczę na to, że poczekacie i licznie przybędziecie na dwudziestkę :)
Nie wiem DOKŁADNIE ile potrwa moja przerwa i kiedy ukaże się nowy (może być tak, że za tydzień natchnie mnie taka wena, że zlikwiduję zawieszenie), więc wszyscy, którzy chcą być poinformowani o kolejnej części niech zostawią w komentarzu jakiś kontakt do siebie (od razu mówię, nie mam gg :/ ).
Jeszcze raz PRZEPRASZAM :*
Patyyk

7 lutego 2016

Rozdział 19

     *perspektywa Bartka*
     Odprowadzasz ją do domu po wspólnie spędzonej nocy. Na widok jakiegoś kolesia robi niepewną minę. Jej dłoń, którą trzymasz, zaczyna się trząść. Ten koleś podchodzi do was. Patrzy na nią, namiętnie, i wypowiada pierwsze słowa. Domyślasz się, że to jej były, ale pewności nie masz. W złości odpychasz go. On ci oddaje. Nie wytrzymujesz, nie myśląc o konsekwencjach uderzasz go pięścią w twarz. Pada na ziemię, a Agata prosi cię, żebyś stąd odszedł. Jesteś wściekły. Patrzysz na nią i zastanawiasz się, co Ona zamierza zrobić. Opatrzyć mu nosek i pocałować, żeby się zagoił? Nie rozumiesz jej zachowania, jak Ona może stawać po jego stronie? Odrzuciła cię, zdradziła. Czy jej w ogóle na tobie zależy?
     Po sytuacji w barze czułeś, że ją tracisz. Teraz też to czujesz. Boisz się. Boisz się, że Ona jest za dobra, za wrażliwa, za delikatna. Jesteście ze sobą niedługo, a już zdążyliście się pokłócić i... W zasadzie teraz się nie pokłóciliście, ale Ona cię odrzuciła. Ufasz jej, ale domyślasz się, że ten typ będzie chciał ją odzyskać. Z tego co wiesz, była to jej pierwsza prawdziwa miłość i często się zdarza, że ona wraca.
     Czujesz w sobie nadmiar energii. Jak zawsze w takich sytuacjach, idziesz na halę. Chcesz się w pożyteczny sposób wyżyć na Mikasie i swoich mięśniach.


     *perspektywa Agaty*
     Odprowadzasz Michała do jego mieszkania. Chłopak cały czas próbuje cię do siebie przekonać, mówi, że się zmienił. Ale ty masz Bartka i nie chcesz go stracić. Szczerze powiedziawszy, zaimponował ci. To nie to, że tolerujesz takie zachowania, ale schlebia ci, że tak bardzo o ciebie walczy i chce cię chronić. Domyślasz się, że jest wkurzony, na Michała i może też trochę na ciebie, że się nim zajmujesz. Ale robisz to w czystym interesie. Zaopiekujesz się poszkodowanym, chwilę pogadasz, i może nie doniesie na siatkarza na policję, bo wiesz, że mógłby to zrobić i pewnie zrobiłby to z wielką chęcią. A nie chcesz, żeby atakujący miał, poniekąd przez ciebie, problemy.
     Dostrzegasz zmianę w Michale na lepsze, a przynajmniej tak ci się wydaje. Cieszy cię to. Nie wymażesz z pamięci tego, co kiedyś cię z nim łączyło. Oprócz tych złych chwil pamiętasz też te dobre, przyjemne. Dlatego życzysz mu jak najlepiej.

     - Mamy jeszcze jakieś szanse? - pyta cię spokojnie, gdy delikatnie przykładasz ręcznik do jego nosa. - Przepraszam cię za moje zachowanie. I dzisiaj, i kiedyś. Ale się zmieniłem. Wybacz mi, proszę. Spróbujmy jeszcze raz.

     - To, co było, już minęło, Michał. Wierzę ci, ale nie chcę do ciebie wrócić. Jestem szczęśliwa. - Robisz chwilę przerwy. - Życzę ci jak najlepiej, jeszcze kogoś znajdziesz i ułożysz sobie życie, ale beze mnie. 

     Gdy kończysz opatrywanie, chłopak proponuje ci herbatę. Odmawiasz. Nie boisz się, że mogłabyś mu ulec. Po prostu nie masz na to ochoty. O czym w ogóle mielibyście rozmawiać? O pogodzie? Czy może powspominalibyście dawne czasy?
     Odprowadza cię do drzwi. Gdy już masz wychodzić, odwracasz się do niego.

     - Mogę mieć do ciebie prośbę? - Kiwa głową. - Mógłbyś nie zgłaszać tego na policję?

    - Nawet nie miałem takiego zamiaru - odpowiada rzeczownie.

     - I jeszcze jedno. Rozstańmy się w zgodzie.

     Obejmuje cię, przytulasz się do niego. Mimo wszystko jest ci go szkoda, go i czasu z nim spędzonego. Ale było minęło, teraz masz Bartka, którego kochasz i na którym ci zależy. 
     Wychodzisz z mieszkania Michała i w zasadzie nie wiesz, co masz zrobić. Pójście teraz do Bartka nie byłoby chyba dobrym rozwiązaniem. Zapewne się jeszcze nie uspokoił, a rozmawianie w takich emocjach kompletnie nie ma sensu. Jutro po południu chłopaki wyjeżdżają na ciężki mecz do Radomia. Chcesz, żeby Kurek pojechał tam z czystą głową, więc postanawiasz go odwiedzić dzisiaj po wieczornym treningu.
     W domu czeka już na ciebie Ola. Gdy tylko otwierasz drzwi, ta podbiega do ciebie i bez żadnych wahań pyta o szczegóły nocy. W zasadzie nie masz dużo do opowiadania, nic konkretnego się nie działo. Z większymi emocjami mówisz o sytuacji z Michałem. Chcesz poznać zdanie swojej przyjaciółki na ten temat.

     - Moim zdaniem Bartek zachował się adekwatnie do sytuacji. No wiesz, taki męski, stanął w twojej obronie. Ty w sumie też dobrze zrobiłaś. Dzięki temu definitywnie zakończyłaś z Michałem, i w zasadzie po części pomogłaś Kurkowi. Znasz Michała i wiesz, że mógłby chcieć się zemścić albo coś w tym stylu. Tylko jeśli Bartek będzie na ciebie wściekły, to ja się mu w sumie nie dziwię. Kazałaś mu odejść i zostałaś sam na sam z byłym. Z jego perspektywy pewnie nie wyglądało to za ciekawie.

- Ale chyba mi ufa, co nie?

- Pewnie tak, ale zazdrość to zawsze zazdrość. Od tego nie uciekniesz. - Po tych słowach nastaje między Wami cisza, którą po chwili postanawiasz przerwać.

- Może ty byś tak w końcu kogoś poznała? Bo ciężko mi na sercu, jak muszę cię samą zostawiać.

- Nie kracz - prosi, gdy jednocześnie jej policzki purpurowieją.

- Uuu - zachwycasz się. - Chcesz mi coś oznajmić? Albo przedstawić w najbliższym czasie? - poruszasz zabawnie brwiami.

- Dobra. Oblałam go colą i w ramach rekompensaty zaprosił mnie na kolację. W sobotę.

- Widać, że mu się nie spieszy. A jaki jest? Przystojny? Blondyn?

- Dobrze wiesz, że na brzydkich nie zwracam uwagi. - Daje ci kuksańca w bok. - Brunet, ciemne oczy, wysoki, ale oczywiście niższy od twojego Bartusia. I ma gadane. Oj, ma.

     Z tego, co wnioskujesz, podoba się Oli. Bardzo się podoba. Cieszysz się. Może w końcu nie będziesz miała wyrzutów sumienia, że tyle czasu spędzasz z Kurkiem. Uważasz, że twoja przyjaciółka zasługuje na fajnego, mądrego chłopaka. Tobie udało już się takiego znaleźć, teraz czas na nią. 
     Postanawiasz nie tracić czasu. Bierzesz się za naukę na studia, w końcu niewielkimi kroczkami zbliżają się egzaminy. Co jakiś czas robisz chwilę przerwy, by uprzątnąć mieszkanie. Gotujesz też obiad. Cały czas masz co robić, dzięki czemu nie myślisz o tym, co mogłabyś powiedzieć Bartkowi. Bo w sumie po co układać sobie mowę, jak i tak, gdy dojdzie co do czego, to powiesz zupełnie coś innego.
     Powoli zaczynasz zbierać się do wyjścia. Chcesz złapać Bartka jeszcze w hali, żeby gadać na neutralnym gruncie. Gdy znajdujesz się na miejscu, podchodzisz do wejścia niepewnym krokiem. Musisz przyznać, że trochę się stresujesz.
     Chłopacy jeszcze grają, więc zajmujesz miejsce na trybunach. Niko, gdy cię zauważa, szczerzy się jak głupi do sera. Kurek natomiast stara się na ciebie nie zerkać. Masz nadzieję, że z całej tej sytuacji nie zrobi wielkiej afery. Przecież nie masz zamiaru się z nim kłócić, chcesz po prostu to znormalizować, żeby wasza relacja wróciła do normy.
     Trener Kowal ogłasza koniec treningu. Spoceni i wyczerpani zawodnicy schodzą powoli z parkietu. Ty natomiast zbiegasz szybko z trybun, by złapać chłopaka, zanim wejdzie do szatni. Wołasz go. Po dłuższym czasie odwraca się do ciebie i zatrzymuje się. Dziwi cię jego obojętność, jakby mu na tobie nie zależało. 

     - Czego tu, kurwa, chcesz? - mówi do ciebie podniesionym głosem. Nie rozumiesz jego reakcji. Owszem, może być zły, ale żeby aż tak, żeby odnosić się do ciebie w taki sposób. Postanawiasz zachować się równie oschle, jednak zdradza cię łezka spływająca po twoim policzku. Patrzysz mu w oczy.

- Chciałam ci tylko powiedzieć, że Michał nie zgłosi na policję napaści - wyduszasz z siebie. Chcesz odejść, ale Bartek przytrzymuje cię za rękę, pociąga za nią i przyciąga cię do siebie. Obejmuje twoje ciało, ty kładziesz głowę na jego torsie, a on swoją na twoją. Całuje cię w jej czubek.

- Przepraszam - oznajmia w końcu zdławionym głosem. - Ale poczułem się odepchnięty na drugi plan. Zamiast mnie, wybrałaś jego. 


- Przepraszam, że tak to odebrałeś - szepczesz. - Bałam się tylko, że mu coś zrobisz. Poprosiłam cię, żebyś odszedł,  bo nie chciałam, żebyś narobił sobie kłopotów. Nie widziałeś go wcześniej, ale pewnie się domyśliłeś, że to Michał. Opatrzyłam mu nos i poprosiłam, żeby nie zgłaszał tego na policję. Znam go i wiem, że jest do tego zdolny, żeby tylko uprzykrzyć ci życie. Wyjaśniłam sobie z nim pewne rzeczy...

- Jakie rzeczy? - przerywa ci.

- Pewne. Chciał, żebym dała mu drugą szansę...

- Ale dupek - znowu wtrąca niepotrzebny komentarz.

- I rozstaliśmy się w zgodzie. Obiecał, że da nam spokój. 

     Myślałaś, że Kurek jest idealny. Ale nie ma na świecie idealnego faceta. Kompletnie nie rozumiesz wybuchu Bartka. W pewnej chwili nawet boisz się, że może okazać się takim samym dupkiem jak Michał. Na początku wszystko fajnie, a potem okazuje się cholernym gnojkiem. Szybko jednak odtrącasz od siebie tę myśl. Dochodzisz do wniosku, że taki wielki sportowiec, jakim jest twój chłopak, nie mógłby pozwolić sobie na takie zachowanie. 
     Stoisz wtulona w jego pierś. Czujesz na sobie wzrok Nikolaya, który właśnie wychodzi z szatni, ale nie zamierzasz pogawędką z nim denerwować Bartka. Spotykasz się jedynie z nim wzrokiem i obuocznym mrugnięciem wypowiadasz do niego nieme cześć. W końcu atakujący wędruje się przebrać, a ty zajmujesz się rozmową z Piotrkiem. Mówi, że możecie dzisiaj z Kurkiem do nich wpaść. Przystajesz na tę propozycję. Dzwonisz do Oli i oznajmiasz jej, że znowu wrócisz później. Wyczuwasz w jej głosie lekki żal. Bardzo byś chciała, żeby była z kimś szczęśliwa tak jak ty z siatkarzem.
     

     *perspektywa Bartka*

     Czujesz, że nie będziesz miał z nią łatwego życia. Jest taka delikatna, wrażliwa, dobra. Dziewczyna anioł. Zdajesz sobie sprawę, że na nią nie zasługujesz, ale chcesz wykorzystać szansę, jaką dostałeś. W końcu zależy ci na niej i nie wybaczysz sobie tego, jak coś zepsujesz. Zdajesz sobie sprawę z tego, że takim zachowaniem zniechęcasz ją do siebie, ale mimo wszystko czujesz, że cię kocha i akceptuje twoje wady.


---
Witojcie :) Rozdział jest trochę króciutki, ale przynajmniej powiedzmy, że na czas. Mam nadzieję, że się spodoba. Liczę na komentarze, których ilość chyba maleje... :'( Za to z każdym dniem wzrasta liczba wyświetleń, która zbliża się już wielkimi krokami do przekroczenia magicznych... 40 tysięcy wyświetleń. Kurde, aż nie wierzę, jak to piszę O.O Pozostaje mi nic innego jak Wam za to podziękować :* No i witam na pokładzie dwie nowe obserwatorki :)
I to by było chyba na tyle. Mam nadzieję, że w przyszły weekend będzie kolejny. Ja wiem, że zamulam, ale staram się... 

jeśli przeczytałaś/eś rozdział, proszę o zostawienie w komentarzu symbolicznej kropeczki [.]

Trzymajcie się i do następnego :* :*