17 stycznia 2016

Rozdział 17

     *perspektywa Bartka*
     Odwiozłeś ją do domu, bo chciałeś mieć pewność, ze bezpiecznie do niego dotrze. Cały czas ją kochasz i nie wybaczyłbyś sobie, gdyby coś jej się stało z twojego powodu. Jesteś na nią wściekły. Nie chodzi ci o to, że ci faceci się do niej przystawiali. Jest piękna i przyciąga przeciwną płeć. Ale nie powiedziała ci, że zmieniła pracę. I nie powiedziała ci, jak teraz zarabia na życie. Rozumiesz to, że nie chciała prosić cię o pieniądze. Nikt nie lubi prosić o pieniądze. Ale wydawało ci się,  że się szanuje i wie, co ją czeka w takim miejscu. Najwidoczniej się trochę pogubiła. Koniecznie chciała jakoś zarabiać na życie. Przez chwilę nawet przyłapujesz się na zastanawianiu nad tym, czy gdyby nie miała innego wyjścia, poszłaby pod latarnię. Jednak szybko odsuwasz od siebie tę straszną myśl. Przecież wiesz, że Agata nigdy by ci czegoś takiego nie zrobiła. Kochasz ją i masz pewność, że ona kocha ciebie.

     *perspektywa Agaty*
     Wczoraj się do ciebie nie odezwał. Obawiasz się tego, co dalej z wami będzie, czy w ogóle coś będzie. Wiesz już, że powinnaś mu o tym powiedzieć. Cały czas liczyłaś jednak na to, że praca w tym cholernym pubie będzie przejściowa. Że szybko znajdziesz jakąś ciekawszą ofertę. Teraz możesz być już tylko i wyłącznie zła na samą siebie.
     Ola zmusza cię do pójścia na zajęcia. Ma rację. Nie możesz zaszywać się w czterech ścianach do końca życia. Pakujesz potrzebne rzeczy do torebki. Nieświadomie wrzucasz też do niej zdjęcie Bartka. Tak bardzo za nim tęsknisz...
     
     Tak jak podejrzewałaś, kompletnie nie możesz skupić się na słowach wykładowcy. Myślisz tylko o jednym. Jesteś ciekawa, czy kiedyś zamierza się do ciebie odezwać.  W końcu nie macie już po pięć lat. Postanawiasz, że jeżeli do końca dzisiejszego dnia nie da ci znaku życia, pojedziesz do niego i spróbujesz go... przeprosić? 
     
     - Chodź, idziemy na gorącą czekoladę. - Wyrywa cię z rozmyślań Ola.


     Nawet się nie zorientowałaś, kiedy wyszłyście z auli. Przyjaciółka ciągnie cię w kierunku bufetu. Siadacie przy okrągłym stoliku. Przewieszasz torebkę przez oparcie krzesła, a dziewczyna idzie złożyć zamówienie. Jako że podczas wykładu miałaś wyciszony telefon, teraz spoglądasz, czy przypadkiem ktoś nie próbował się z tobą skontaktować. Niestety nikt. Jedyną osobą, której w chwili obecnej na tobie zależy, jest Ola. Tak mało masz wokół siebie prawdziwych przyjaciół.

     Kelnerka przynosi wam kubki z gorącą czekoladą. Gdy kładzie przed twoim nosem naczynie, automatycznie obejmujesz je dłońmi, a palce wsuwasz pod uszko. Co prawda jesteś wdzięczna przyjaciółce, że cię tu zabrała, ale oddałabyś wszystko, żeby naprzeciwko ciebie siedział teraz Bartek.


     *perspektywa Bartka*
     Kochasz ją nad życie i nie potrafisz się na nią długo gniewać. Olka mówiła ci, że spotkała ją w sklepie. Podobno jest przybita i nie wie, co ze sobą zrobić. Jesteś z tego powodu smutny, ale Agata musi też rozumieć twoją złość. Zamierzasz ją przeprosić za to, że się do niej tak długo nie odzywałeś, ale musiałeś chwilę odetchnąć. Każdy popełnia błędy i już całkowicie jej to wybaczyłeś. Myślisz o niej jak o przyszłej żonie, więc wszystko powinno być oczywiste. Nie chcesz jej stracić, a każdy ma swoje wady i zalety.
     Udajesz się na popołudniowy trening. Nieświadomie zaczynasz zastanawiać się, co robi w tej chwili Agata. Domyślasz się, że pewnie wróciła już z uczelni, o ile w ogóle na niej była. Może łazi po mieście bez celu albo siedzi pod kocem przed telewizorem lub z książką w ręku. Prawdopodobniejsza wydaje ci się być wersja druga.
     Wchodzisz na Podpromie. Otwierasz drzwi do szatni i dostrzegasz w niej jedynie Piotrka. No tak, pół godziny przed czasem. Uznajesz, że to idealna chwila, by z nim pogadać. 

     - Ola mówiła coś jeszcze na temat Agaty? - pytasz, patrząc na Nowakowskiego oczami przepełnionymi nadzieją.

- Oprócz tego, że nie wierzy w to, czy kiedykolwiek się do niej odezwiesz? - odpowiada retorycznie, nie czekając na odpowiedź. - Nic, co mogłoby cię głębiej zainteresować. 

- Skończ z takim tonem - mówisz z wyrzutem. Chyba niepotrzebnie wkurzasz się na środkowego, który tak bardzo ci pomaga i któremu tak bardzo jesteś wdzięczny.

- Kurde, stary, źle to rozegrałeś. Przecież wiesz, że ona tego żałuje. To czemu się do niej nie odzywasz? Wiem, że jesteś wściekły, ale dostrzeż też zalety tego wszystkiego. Zaparta, ma temperament, twarda, ale w środku wrażliwa, krucha, delikatna. Nie powiem, ale gdybym nie miał Oli, to pewnie bym się nią zainteresował. 

- Ani mi się waż! Myślisz, że będzie chciała ze mną gadać? 

- Jak pójdziesz do niej za miesiąc, to obawiam się, że może już być za późno. - Klepie cię po ramieniu. - Dasz radę. Jakby co, możesz do mnie wbijać o każdej porze. 

     Po raz kolejny Piotrek pokazał, jakim dobrym jest kumplem. Nie wiesz, co byś bez niego zrobił. Miałeś świadomość tego, o czym mówił, ale musiałeś usłyszeć to z ust kogoś innego. Jesteś wdzięczny, że masz takiego przyjaciela. 
     Do szatni wchodzi Fabian z Niko. Witacie się zderzeniem dłoni. Przebierając dżinsy i bluzę na strój treningowy, rozmawiacie o nadchodzącym meczu, który zagracie na Podpromiu. W międzyczasie schodzą się pozostali chłopacy. Zostało wam dziesięć minut do treningu, więc Igła puszcza ze swojego telefonu podłączonego do dwóch głośników najnowsze radiowe hity. Zaczynacie się wygłupiać, co dobrze robi na rozluźnienie atmosfery, choć i tak przedtem była przyjemna. Wchodzicie na ławeczki przy szafkach, a następnie z nich zeskakujecie, udając szympansy. Uśmiech nie schodzi wam z twarzy nawet gdy wchodzicie na halę.

     - Widzę, że humory dopisują - wita was ponownie dzisiaj Kowal. - W takim razie piętnaście okrążeń.

- Ale trenerze, zawsze było dziesięć. - Buntuje się Igła, za co dostaje dodatkowe pięć. 

     Powstrzymujesz śmiech, by nie podpaść Andrzejowi. Krzysiek często lubi dodawać swoje trzy grosze, za co dostaje dodatkowe ćwiczenia bądź kary. W zeszłym tygodniu na przykład musiał zwinąć siatkę i słupki, bo po naszym treningu była jakaś impreza na hali. Mieć takiego gościa w drużynie to skarb. Zawsze to on rozluźnia atmosferę, gdy nie jest za ciekawie. Na meczach, dzięki swojemu doświadczeniu, daje nam bezcenne wskazówki. No i jest też obeznany w sprawach życiowych, więc w każdej chwili można do niego uderzać z problemem. Ja akurat rzadko korzystam z jego usług, gdyż mam osobistego doradcę, jakim jest Piotrek. 
     Przychodzi pora na rozciąganie. Coś, czego chyba najbardziej nie lubisz. Rozkładasz się na parkiecie, układając swoje ciało w aniołka. Trener pokazuje pierwsze ćwiczenie, ale tobie strasznie nie chce się go robić, więc wykonujesz je na pół gwizdka. 

     - Widzę, że marzy ci się potreningowy etat mopersa. - Spogląda na ciebie groźnie. 

- Niestety nie dzisiaj, trenerze. - Odpowiadasz, poprawiając swoją pozycję. - Dzisiaj to ja muszę załatwić sprawę życia lub śmierci. - Uśmiechasz się na wspomnienie Agaty. 

     Koledzy spoglądają na ciebie wymownie. Spuszczasz wzrok na pomarańczowe pole i w końcu bierzesz się za siebie. Nie chcesz nabawić się żadnej niepotrzebnej kontuzji. 

     *perspektywa Agaty*
     Wracasz z Olą do domu. Zjadłyście na mieście pizzę, więc nie musicie martwić się o zrobienie obiadu. Przyjaciółka przebiera się w zawrotnym tempie, przepakowuje swoją torebkę i ucieka do pracy. Tobie na razie nie chce się szukać nowego etatu. Obliczyłyście, że starczy wam oszczędności na dość długo i wspólnie uzgodniłyście, że zainteresujesz się tym, jak ochłoniesz.
     Chodząc z kąta w kąt, nie wiesz, co ze sobą zrobić. Nie masz ochoty na naukę, oglądanie telewizji, czytanie, sprzątanie. W końcu postanawiasz pojechać do Bartka na trening i pogadać z nim na neutralnym gruncie. Narzucasz kurtkę, wsuwasz na białe skarpetki buty i zamykasz za sobą mieszkanie. Kierujesz się na przystanek autobusowy i po kilkunastu minutach znajdujesz się pod halą. 
     Stajesz kilkadziesiąt metrów przed nią i bierzesz głęboki oddech. Teraz albo nigdy. Nie mogłaś się już czekać, aż Bartek się do ciebie odezwie. Za bardzo za nim tęsknisz. Podchodzisz pod szklane, wejściowe drzwi na halę. Gdy już masz je otworzyć, w oddali zauważasz wychodzącego z sali Pencheva, a od razu za nim Kurka. Dostrzega cię. Nagle tchórzysz, boisz się jego obecności. Odbiegasz kilka kroków od hali, a następnie szybkim tempem odchodzisz od niej. Słyszysz za sobą swoje imię wypływające z ust Bartka, ale nie zatrzymujesz się. Chciałaś go spotkać, ale gdy to się stało, nagle napłynął na ciebie strach, obawa przed tym, że znowu coś zrobisz źle. Po chwili dogania cię zdyszany. Łapie za ramiona, patrzy w oczy. Wbijasz spojrzenie w jego nos. Stoicie tak przez chwilę. W końcu obejmujesz go rękoma i przykładasz głowę do jego torsu. Zamyka cię w swoich ramionach. Tego ci trzeba było. 

     - Przepraszam - szepczesz, nie zmieniając pozycji ułożenia swojego ciała.

- Ja też cię przepraszam - odpowiada, całując cię w czubek głowy. 

- Nie chciałam, żeby tak wyszło - ciągniesz. Odrywacie się od siebie i patrzycie w oczy. Czujesz, że po twoim policzku spływa pojedyncza łza. Chłopak wyciera ją swoim palcem. - I dziękuję, że im przywaliłeś. 



- W końcu się im należało, co nie? - Decyduje się na delikatny uśmiech, który po chwili odwzajemniasz. - Kocham cię - mówi.

- Ja też cię kocham. - Patrzycie sobie w oczy, każde z was boi się zrobić jakiś ruch. Na szczęście zauważasz, że Bartek wybiegł za tobą w stroju, więc postanawiasz rozluźnić nieco atmosferę. - Hej, a ty tak w krótkim rękawku późną jesienią? Nie chcę mieć chorego chłopaka. - Dajesz mu szybkiego buziaka w policzek, łapiesz za rękę i ciągniesz w kierunku hali. 

     Wszystko co złe właśnie minęło. Mówiąc "przepraszam" wyjaśniliście sobie tę sprawę. W końcu się pogodziliście. Wchodzicie do środka. Zauważacie stojącego przy drzwiach Piotrka. Zapewne przyglądał się całej sytuacji. Uśmiecha się do Kurka. Uderza go barkiem w bark.

     - No stary, w końcu - mówi. Posyłasz mu pytające spojrzenie, jednak on cię zlewa. Tak, rozumiem, kumpla się nie zdradza...

     Bartek prosi cię, żebyś na niego chwilkę poczekała, po czym znika za drewnianymi drzwiami szatni. Opierasz się o parapet, podpierasz głowę dłońmi. Twoje kąciki ust niekontrolowanie unoszą się do góry. Szczerzysz się do okna jak głupia. Ale w końcu masz ku temu powód. 
     Nagle ktoś kładzie dłonie na twoich biodrach. Odwracasz się, myśląc, że atakujący włączył tempo nitro i zdążył się przebrać w dwie minuty. Uśmiech schodzi ci z twarzy na widok Nikolaya.

     - Co ty robisz? - mówisz cichym głosem, zsuwając dłonie przyjmującego z twojego ciała. 

- Spokojnie, nic ci przecież nie zrobię. - Zabija cię tymi swoimi piwnymi oczkami. - Czemu nie było cię na treningu? Nie chciałaś na nas popatrzeć?

- Tak jakoś wyszło. - Ucinasz swoją wypowiedź do minimalnej. 

- Dobra, muszę ci coś powiedzieć, bo chyba mnie nie polubiłaś. Owszem, podobasz mi się, ale nigdy - zaakcentował to słowo - się między was nie wepchnę. Jednak gramy z Bartkiem w jednym klubie i chcąc, nie chcąc, i tak będziemy na siebie wpadać. Więc nie traktuj mnie jak jakiegoś zboczeńca chcącego się do ciebie dobrać, tylko jak kumpla, z którym możesz się pośmiać. Okej? - Musisz przyznać, że tą wypowiedzią zrobił na tobie wrażenie. Wydaje się być fajnym gościem, więc jego propozycja wydaje ci się ciekawa. Ale musisz pamiętać, że musi to się odbywać w ramach przyzwoitości, żeby Bartek nie miał do ciebie pretensji, że się z nim zakumplowałaś. 

- Okej, ale nigdy więcej nie łap mnie od tyłu. - Uśmiechasz się i patrzysz na niego zadziornie. Zbijacie sztamę i dajecie sobie żółwika. 

- To co, kiedy się widzimy? - Zauważa twoje niepewne spojrzenie. - Na treningu, oczywiście - dodaje. 

- Nie wiem, kiedy znajdę czas. 

     Z szatni wychodzi Bartek. Cieszysz się na jego widok, bo pomiędzy tobą a Niko zrobiło się trochę niezręcznie. Przyjmujący szybko się z wami żegna, tłumacząc się swoimi sprawami. Kurek posyła mu pytające spojrzenie, ale nic nie mówi.
     Atakujący łapie cię za rękę i wychodzicie z budynku. Kierujecie się w stronę samochodu Bartka. Chłopak pyta cię, czy masz jakieś plany na dzisiaj. Odpowiadasz przecząco, więc od razu proponuje kolację. Zgadzasz się natychmiastowo, prosząc, abyście tym razem wybrali jakiegoś fast fooda. Kurek kiwa głową, dodając, byś nie wydała go przed trenerem. Uśmiechasz się na jego słowa. 
     Otwiera przed tobą drzwi od strony pasażera, po czym obiega samochód, wrzuca torbę na tylne siedzenie i zajmuje miejsce za kierownicą. Włączasz radio. Usłyszawszy swoją ulubioną ostatnimi czasy piosenkę, wciskasz guziczek podgłaśniający. Podśpiewujesz sobie, a Bartek jedynie zerka na ciebie ukradkiem i uśmiecha pod nosem. Nie komentuje twojego zachowania. 
     Podjeżdżacie pod najbardziej znany kebab w Rzeszowie. Wchodzicie do środka i zawieszacie swoje kurtki na wieszakach. W lokalu jest przytulnie, domowo, słychać cichą, klasyczną muzykę. Na jasnobrązowych ścianach porozwieszane są zdjęcia fast foodów: hamburgerów, hot dogów, kebabów, pizzy, tortilli. Fajne miejsce. 
     Mówisz swojemu chłopakowi, co sobie życzysz, i zajmujesz miejsce przy stoliku obok okna. Kurek natomiast podchodzi do lady, by złożyć zamówienie. Po chwili siedzi już obok ciebie. Przykrywa twoją dłoń swoją.

     - Kocham cię - mówi. 

- Ja ciebie też.

     Patrzycie sobie w oczy. Masz ochotę spuścić wzrok, ale wiesz, że nie możesz. To by oznaczało twoją słabość. Czujesz, że twoje policzki się rumienią. Nic na to nie możesz poradzić. Wyobrażasz sobie, że jesteście starym, dobrym małżeństwem. Wasze dwoje dzieci, córka i syn, są na studiach. Mieszkacie sami. Siedzicie przy kominku. Bartek obejmuje cię swoim ramieniem. Wspominacie stare czasy, jak się poznaliście, kiedy była wasza pierwsza kłótnia i o co poszło, wasz ślub, narodziny pierwszego dziecka. Idealny obraz, który pragniesz, aby się spełnił. 
     Kurek macha ci ręką przed twarzą. Zagapiłaś się, na stole leży już wasze jedzenie. Przepraszasz Bartka i zabieracie się za wsuwanie w siebie kalorii. Wsuwasz w bułkę plastikowy widelczyk, wyjmując z niej surówkę. Wkładasz do ust, smakuje ci.
     Kurek odwozi cię do domu. Innej opcji nie przyjął do wiadomości. Gdy stoi już na parkingu przed blokiem, wyłącza silnik. Odwraca głowę w twoją stronę. Robisz to samo, spoglądając mu w oczy. Jego kąciki ust idą w górę.

     - Robi się niezręcznie - stwierdzasz, zwracając wzrok z powrotem przed siebie. 

- Nie niezręcznie, po prostu przyciągasz moje spojrzenie. To coś złego? - pyta.

- Nie, nic złego - odpowiadasz ostentacyjnie. - Dobra, idę. Pa. - chcesz otworzyć drzwi, ale Bartek cię powstrzymuje. Kładzie swoją dłoń na twoim udzie. 

- Hola, hola. Zwykłe "pa" nie wystarczy - spogląda na ciebie lekko spode łba, po czym nadstawia policzek.

     Zdajesz sobie sprawę z tego, że w ostatniej chwili odwróci głowę i wasze usta się zetkną. Znasz ten numer, więc postanawiasz go zaskoczyć. Kładziesz dłoń na jego policzku i przechylasz jego twarz w twoją stronę. Wpijasz się w jego usta. Bartek odwzajemnia pocałunek. Wasze języki toczą ze sobą walkę, a ręce wędrują po ciałach. Po kilku dłuższych chwilach odrywacie się od siebie. 

     - Teraz pozwalam ci powiedzieć "pa" i wyjść - mówi, uśmiechając się. - Albo nie, jeszcze nie. - I ponownie dotyka swoimi wargami twoich. 


---
Ba dumc... Witam Was z siedemnastką. Pewnie czekacie na wyjaśnienia, dlaczego tak późno (odstęp między rozdziałami wynosi 18 dni; to chyba najdłużej na tym blogu...). Nie powiem Wam teraz nic ciekawego. Chyba musiałam chwilę odpocząć od Bloggera. Brak czasu, weny, może nawet chęci... Baaardzo Was za to przepraszam. Mam nadzieję, że mi wybaczycie i nie opuścicie. 
Jednocześnie stwierdzam, że powyższe coś jest przeciętne, no ale to Wam musi się podobać. 
Co do komentarzy, bo tego wątku nie mogę pominąć. Nawet w najmilszych snach mi się nie śniło, żeby mieć pod rozdziałem tyyyyle komentarzy. Brak mi na to słów. No aż nie wiem, co mam napisać. Dziękuję z całego serducha <3 I nie ukrywam, że liczę na powtórkę! :*
To by było na tyle. Jeśli macie do mnie jakieś pytanka, to klikajcie w odpowiednią zakładkę.
Wolę nie mówić, kiedy mniej więcej będzie następny...

Tradycyjnie, jeśli przeczytałaś/eś rozdział, proszę o zostawienie w komentarzu symbolicznej kropeczki [.]

Trzymajcie się i do następnego! :* 

30 grudnia 2015

Rozdział 16

wyłącznie tą automatyczną, włączcie tą:     muzyczka


     Następny dzień. Nie masz siły iść na wykłady. Mówisz Oli, że zrobisz sobie dzisiaj wolne. Wczoraj znalazła cię całą zapłakaną. Nie miałaś wyjścia, musiałaś wszystko jej powiedzieć. I chciałaś to zrobić. Dziewczyna zapewniła cię, że wszystko się jakoś ułoży. Ale ty nie jesteś tego taka pewna. Bartek był na ciebie wściekły. I pewnie nadal jest. Nie dzwoniłaś wczoraj do niego, nie chciałaś być nachalna. Nie wiesz, co masz teraz robić. Pójść do niego, czy czekać, aż sam się odezwie. Jesteś totalnie rozbita, nie rozumiesz, jak mogłaś być taka głupia. Kurek miał rację, mówiąc, że mogłaś go tak po prostu poprosić o pomoc. Przecież jesteście parą. Chyba. Jednak ty chciałaś być niezależna, żeby Bartek nie myślał, że zależy ci tylko na jego pieniądzach.
     Ola zostawia cię samą. Przykrywasz głowę cieplutką kołdrą. Zamykasz oczy. Wyobrażasz sobie Bartka, który mówi, że ci wybacza. Który prosi cię o szczerość. Który owija cię swoimi długimi ramionami i szepcze, że wszystko będzie dobrze. Gdybyś mogła, cofnęłabyś czas. Chociaż im więcej o tym myślisz, tym bardziej wydaje ci się, że Kurek jednak niesłusznie jest na ciebie aż tak wściekły. Okej, nie powiedziałaś mu, że zmieniłaś pracę, ale przecież nie twoją winą było to, że tamten facet cię dotknął. Choć twoje miejsce pracy powinno być Bartkowi znane. Nie wiesz już, co o tym myśleć. Im dłużej to robisz, tym masz jeszcze większy mętlik w głowie, twierdzisz, że siatkarz za bardzo cię za to wszystko obwinia. 
     Leżysz i leżysz, nie wiedząc, co w zasadzie masz zamiar dzisiaj zrobić. Musisz się czymś zająć, inaczej cały czas będziesz o nim myśleć. Stawiasz stopy na dywaniku obok łóżka. Udało ci się, znajdujesz się w pionie. Teraz kilka kroków i będziesz już w łazience. Gdy już jesteś, zdejmujesz piżamę i wskakujesz do kabiny. Odkręcasz ciepłą wodę. Moczysz włosy, zamykasz oczy. Delektujesz się uczuciem, jakie sprawiają strumienie cieczy spływające po twoim gładkim ciele. I znów masz Go przed oczami. Uśmiechniętego, czekającego, aż wtulisz się w jego umięśniony tors. Zdajesz sobie sprawę, że do tego czasu zdążyłaś się w nim tak zadurzyć, że nie wytrzymasz, jeśli już nigdy się do ciebie nie odezwie. 
     Zakręcasz kurek. Dlaczego nawet tak proste przedmioty czy czynności muszą ci o nim przypominać? Owijasz się białym, puchowym ręcznikiem. Spoglądasz w lusterko. Patrzysz sobie w oczy. Z pełną powagą szepczesz sama do siebie "Zawsze będę mu o wszystkim mówiła. Niech tylko wybaczy mi ten jeden raz." 
     Wędrujesz do szafy. Wyjmujesz siwe dresy i czarną bluzę. Ubierasz się, po czym udajesz do kuchni. Przygotowujesz kilka kanapek, które układasz na talerzu, i idziesz do salonu. Włączasz telewizję. Przeskakujesz po kanałach i zatrzymujesz się na "Trudnych sprawach". Dziewczyna zdradza swojego chłopaka, on się o tym dowiaduje i nie chce jej znać. Idealna historia dla ciebie. 
     Gdy serial się skończył, a ty napełniłaś swój brzuch, postanawiasz zająć się nauką. Idziesz do pokoju po notatki. Rozsiadasz się wygodnie w fotelu i starasz skupić na wkuwaniu. Na twoje szczęście udaje ci się. Nie będziesz miała większych zaległości na studiach, a i o Kurku na chwilę zapomniałaś. 
     Po kilku godzinach, gdy już nic praktycznie nie wchodzi ci do głowy, ubierasz się ciepło i wychodzisz w celu zrobienia zakupów. Chcesz ugotować coś na kolację. Chowasz klucze do kieszeni kurtki i zbiegasz ze schodów. Gdy otwierasz drzwi na dwór, uderza cię fala chłodnego powietrza. Dosuwasz zamek kurtki pod samą szyję, a dłonie chowasz w rękawiczki. 
     Market znajduje się niedaleko, więc po kilku minutach jesteś już na miejscu. Spacerujesz pomiędzy regałami, wrzucając do koszyka potrzebne produkty. Gdy zastanawiasz się nad wyborem herbaty, słyszysz głos jakiejś dziewczyny witającej się z tobą. Rozpoznajesz go, należy do Oli, dziewczyny Piotrka, kumpla Bartka. I znowu sobie o nim przypominasz. Odwracasz się do niej przodem.

     - Wpadniesz też dzisiaj na trening? Nie chce mi się znowu samej siedzieć i patrzeć, jak się pocą - rozczula się. Chciałabym wpaść...

- Chyba nie jestem tam mile widziana - wzdychasz i wrzucasz do koszyka malinowo-jabłkową herbatę w saszetkach. Idziecie dalej.

- Dlaczego? - pyta przejmująco. - Piotrek coś mi wspominał, ale gdy pytałam o szczegóły, to mnie zbył. Co się stało? 

- Pokłóciłam się z Bartkiem i, prawdę mówiąc, boję się, że to koniec. - Na to wspomnienie aż drżysz. Ola zauważa, że nie jesteś w dobrym stanie psychicznym. - Od wczoraj się do mnie nie odezwał.

- Kilka dni rozłąki i sama zobaczysz, przyjdzie do ciebie z bukietem róż i będzie błagał, żebyś go pocałowała. Tak już jest. Wszyscy się kłócą, nawet tak poważnie. Jeżeli cię kocha, a kocha, bo cały czas o tobie nawija, to prędzej czy później wszystko sobie wytłumaczycie. Uwierz mi, znam go, i naprawdę wiem, że mu na tobie zależy. 

- Dziękuję ci za słowa otuchy, ale ciężko mi wierzyć w to, że to się jakoś ułoży. Choć bym chciała, żeby się ułożyło. 

- E tam, nagadam mu co nieco i wszystko będzie dobrze. - Uśmiecha się pokrzepiająco i obejmuje cię ramieniem. - A za kilka lat będziemy się bawić razem na weselu. Waszym weselu. 

     Tak bardzo byś chciała, żeby jej słowa się spełniły...
     

---
Witojcie moi najmilsi :) 
Tak, wiem, krócej się nie dało... To wszystko dlatego, że chciałam coś dodać jeszcze w tym roku, a po świętach się chyba za bardzo rozleniwiłam, że nie mogłam zdania skleić... No ale jakoś się udało...
Miałam już wcześniej dziękować, ale zapominałam -.- A więc dziękuję za tyyyyle wyświetleń, tyyyle obserwatorów i tyyyle komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Jak chcecie, to możecie. Proste. Chyba od teraz zacznę Was prosić o kropki pod każdym przeczytanym rozdziałem. Przynajmniej będę wiedziała, że jesteście. 
Teraz czas na życzenia.
Więc..
Szczęśliwego Nowego Roku, bla bla bla. Spełnienia marzeń, realizacji zamierzonych celów, miłości i dobrobytu, dla piszących weny, dla niepiszących... też weny :') Może kiedyś zaczniecie.
Jeszcze raz przepraszam Was za długość tego czegoś. Mam nadzieję, że i tak się spodoba! :*
No i to chyba by było na tyle.
Dziękuję jeszcze raz za obecność, komentarze, i... wszystko :*

PRZECZYTAŁEŚ? ZOSTAW KROPECZKĘ [.] W KOMENTARZU. 
(tak żeby było widocznie ;) )

Trzymajcie się i do następnego w nowym roczku :)

Buziaki :* :*
     

23 grudnia 2015

Rozdział 15

     * przepraszam za końcowe brzydkie słowa * 
     * z dedykacją dla J.P. <3 *


     Czujesz się najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Masz wspaniałego chłopaka, którego nie oddałabyś nikomu. W czasie tej krótkiej znajomości Bartek już kilkukrotnie pokazał, że możesz na niego liczyć, że masz w nim oparcie. Nawet z Michałem nie czułaś się tak dobrze, wyjątkowo, co z Kurasiem. Można powiedzieć, że znalazłaś drugą, zaraz po Oli, bratnią duszę. Bo gdyby ktoś kazał ci wybierać pomiędzy tą dwójką, ty mimo wszystko i tak wybrałabyś dziewczynę. To, co cię z nią łączy, jest nie do rozerwania. Masz nadzieję, że nigdy nie będziesz musiała stanąć przed takim wyborem.
     Spotykasz się z Kurkiem praktycznie codziennie, pomijając te dni, w których jest poza Rzeszowem. Oczywiście nie zapominasz o przyjaciółce, która wspiera cię i czasami doradza. Cieszy się twoim szczęściem, a ty masz nadzieję, że i jej uda się znaleźć jakiegoś przystojnego, inteligentnego i sympatycznego chłopaka. 
     Dzisiaj postanawiacie z Olą zrobić sobie dzień wolny od zajęć. Ostatnio narzekałaś na brak kozaków, więc macie zamiar wybrać się do Galerii Rzeszów po jakieś nowe butki, a może przy okazji zahaczycie o kilka sklepów z ubraniami. 
     Wychodzicie z mieszkania, które szczelnie zamykasz na dwa zamki. Kierujecie się na przystanek autobusowy. 
     Wsiadacie do pojazdu i zajmujecie miejsca siedzące. Ty oczywiście pod oknem. W autobusie jest darmowa sieć wi-fi, więc zamykacie się w Instagramowym, bądź Facebookowym świecie. Jak to masz w zwyczaju, lajkujesz wszystkie zdjęcia na swojej tablicy. 
     Wysiadacie i udajecie się w stronę wielkiego budynku. Do świąt jeszcze prawie miesiąc, a już wokół ogromnego jarzącego się napisu "GALERIA RZESZÓW" przeplatane są świecące lampki. Gdy wchodzicie do wnętrza, zauważacie przepięknie ozdobioną choinkę i od razu czujesz już świąteczny nastrój. 
     Na samym początku decydujecie się na wejście do CCC. Od razu kierujecie swe kroki na dział z butami zimowymi. Jest tu ich od wyboru do koloru, jednak ciebie najbardziej interesują muszkieterki, czyli wysokie kozaki nad kolano. Przymierzasz pierwszą parę, czarne, ze średnim obcasem. Nie podobają ci się, więc Ola przynosi kolejne, tym razem brązowe, płaskie. Również nie przypadają ci do gustu. Z racji tego, że nie przepadasz zbytnio za mierzeniem butów, liczysz na to, że do trzech razy sztuka. Kolejna para jest czarna, ma trochę wysoki, średniej grubości obcas. Podobają ci się. Przechadzasz się po sklepie i stwierdzasz, że są wygodne i nawet w przyzwoitej cenie. Pod wpływem Oli, która oznajmia, że będzie je od ciebie pożyczać, decydujesz się na ich zakup.  



     Po CCC Ola zaciąga cię do Mohito. Z uśmiechem na ustach wchodzicie do sporego sklepu. Z racji tego, że ta sieć słynie między innymi z fajnych sweterków, kierujecie się do regału, w którym się znajdują. Przyjaciółka wypatruje jakiś biały w czarne flamingi. Tobie też się podoba. Szukacie odpowiedniego rozmiaru i Ola znika za drzwiami przymierzalni. 
     Mijają wam trzy godziny. Postanawiacie odpocząć przy kawie i ciastku w Sowie. Jak na bogato, to do końca. W pewnym momencie rozbrzmiewa twój telefon. Wyciągasz go z torebki i przesuwasz palcem po ekranie. To Bartek. Proponuje ci przyjście na trening Resoviaków. Oznajmiasz, że wpadniesz, ale nie zostaniesz do końca, gdyż masz na osiemnastą do pracy. Siatkarz proponuje też przyjście Oli, jednak ta rozpoczyna swoją zmianę o szesnastej, a zajęcia rozpoczynają się o wpół do siedemnastej. Żegnacie się i chowasz telefon z powrotem do torebki.
     Do tej pory byłaś tylko na jednym meczu, więc cieszysz się, że będziesz mogła zobaczyć przygotowania siatkarzy, a przy okazji popodziwiać Bartka i jego kumpli, od których nie można oderwać wzroku. 
     Dopijacie gorący napój i opuszczacie galerię. Uważacie te zakupy za udane. W domu decydujecie się na zrobienie naleśników, które, po przygotowaniu, smarujecie wcześniej przygotowanym twarogiem i dżemem. Mogłabyś jeść naleśniki codziennie. 
     Na zegarku wybiła szesnasta. Ola już wybyła do pracy, ty natomiast pozmywałaś naczynia i ogarnęłaś trochę chałupkę. Słyszysz pukanie do drzwi, więc szybko do nich podbiegasz i je otwierasz. Twoim oczom ukazuje się Bartek we własnej osobie. Cieszysz się na jego widok. Stajesz na palcach i obejmujesz rękoma jego szyję. On za to swoje  dłonie kładzie na twojej talii. Przykładasz swoje wargi do jego, delikatnie je muskając. 

     - Nie powiem, liczyłem na coś więcej - udaje zawiedzionego.
  
     Uśmiechasz się tylko pod nosem, ubierasz, zabierasz torebkę i po chwili schodzicie po schodach. Jak zawsze, siatkarz otwiera ci drzwi, po czym siada po stronie kierowcy. Rusza. W tle leci właśnie "My heart will go on", gdy mówisz, że go kochasz. To nie twoje pierwsze wyznanie tego typu skierowane do Kurka, jednak on za każdym razem, gdy to mówisz, ukazuje rządek białych zębów i odpowiada tym samym. 
     Dojeżdżacie pod halę. Gdy wysiadacie, pod samochód Bartka podchodzi Niko. Spotykacie się spojrzeniami, a siedemnastka od razu się do ciebie uśmiecha. Bartek wychwytuje kierunek twojego wzroku.

     - Podobasz mu się - mówi ściszonym, nieco zazdrosnym głosem. Czyżby rzeczywiście był zazdrosny?

- A skąd wiesz? Mówił ci coś? - chciałaś powiedzieć to seksownym głosikiem, ale nie jesteś pewna, czy ci się udało. 

- Coś tam brzęczał, że niezła z ciebie laska - jego głos się załamuje. 

     Jesteś zadowolona, że Bartek jest o ciebie zazdrosny. Przynajmniej wiesz, że mu na tobie zależy. Jednak teraz najprawdopodobniej myśli, że jesteś choć trochę zainteresowana Penchevem. Dla ciebie liczy się tylko Kurek, z Nikolayem mogłabyś się ewentualnie tylko zakumplować. Postanawiasz zrobić przyjemność swojemu chłopakowi, ale również sobie, i wpijasz się w jego usta. Jako że nie nosi czapki, wplatasz swoje smukłe palce w jego włosy. On kładzie dłonie na twojej talii. Po kilku dłuższych chwilach wasz pocałunek przerywa przyjmujący. 

     - Koniec tego dobrego, zakochańce. Bo Bartuś dostanie karne okrążenia - to ostatnie zdanie było zwrócone do ciebie. 

- Przynajmniej dłużej na niego popatrzę - zdecydowanie Kurek już nie ma powodów do zazdrości. Natomiast mina Niko jest bezcenna. Chyba na serio mu się podobasz. 

- Ooo, będziemy mieli gościa? W takim razie zapraszamy w nasze skromne progi - obejmuje cię ramieniem i lekko popycha, byś dorównała jego krokowi. 
  
     Bartek idzie z dwa kroki obok was, wydaje się być lekko przybity. Nie widzisz nic złego w tym, że Niko się tobą interesuje, gdyż działa to tylko w jedną stronę i Kurek powinien o tym wiedzieć. Wyplątujesz się jednak z objęcia Niko i łapiesz za rękę atakującego. Penchev kiwa tylko w zrozumieniu głową. Mruczy pod nosem coś w stylu "Jasne, masz chłopaka", ale nie zwracasz na to większej uwagi. Unosisz wzrok i uśmiechasz się do Bartka, co on odwzajemnia. 
     Wchodzicie na halę. Niko od razu znika za drzwiami szatni. Kurek mówi ci jeszcze, żebyś usiadła na trybunie, a oni za kilka minut pojawią się na boisku, i idzie w ślad za przyjmującym. 
     Wkraczasz na salę i siadasz na niebieskim krzesełku blisko parkietu. Zdejmujesz kurtkę i kładziesz ją na miejscu obok. Z twojej drugiej strony pojawia niziutka blondynka. Pyta, czy może się dosiąść. Oczywiście zgadzasz się, przynajmniej nie będziesz samotna.

     - Który to twój wybranek? - zagaduje cię prosto z mostu. Wydaje się być sympatyczna.

- Bartek - odpowiadasz z uśmiechem na ustach.

- Aaa, to pewnie jesteś Agata - pokazuje rządek białych zębów. - Ola - podaje ci rękę, uściskujesz ją. Robisz zdziwioną minę. Skąd ona wie, jak masz na imię? Odczytuje to z twojej twarzy. - Dużo o tobie opowiadał. Jest najlepszym kumplem mojego męża, Pita. Mówię ci, zadużył się w tobie po uszy. Dawno nie widziałam go takiego rozentuzjowanego.

- Miło mi to słyszeć. Długo się znacie?

- Ładnych parę lat. Gdybym nie miała Piotrka, pewnie szalałabym za Bartkiem.

- Boję się, że mu się znudzę albo nie dam rady być z taką osobą, jaką on jest. Jesteśmy ze sobą krótko, a ja już nie mogę dnia bez niego wytrzymać. Nie wiem, co zrobię, jak wyjedzie na dłużej.

- Przyzwyczaisz się, nauczysz wykorzystywać czas spędzony z nim, będziesz szanować każdą taką chwilę. Czasami z Piotrkiem nawet nie mamy się kiedy pokłócić, a jak już to zrobimy, to od razu się godzimy, bo zostaje nam mało czasu i nie chcemy go stracić.

     W tym momencie na parkiet wychodzą Resoviacy. Od razu wychwytujesz spojrzenie Bartka i uśmiechasz się do niego. On odwzajemnia gest. Niko przygląda się całej sytuacji. Po chwili podchodzi do Kurka i coś do niego szepcze. Ten tylko kiwa głową na jego słowa i przybijają sobie piątki. Chyba wszystko jest już w porządku między nimi. Oglądając rozgrzewkę chłopaków cały czas rozmawiacie z Olą. O wszystkim. Od ciuchów i kosmetyków po historię dziewczyny i Piotrka. Jest miła, ma poczucie humoru. Czujesz, że mogłabyś się z nią zaprzyjaźnić.
     Trener Kowal dzieli Resoviaków na drużyny. Bartek jest między innymi z Nikolayem i Nowakowskim. Kurek rozpoczyna mecz od zagrania w siatkę. Kolejna akcja, tym razem udana dla drużyny twojego chłopaka. Po kilku punktach jeden z chłopaków, jedenastka, podnosi głos na innego, ósemkę z brodą. Trener od razu kończy ten spór, a chłopaki na zgodę zderzają się barkami. 
     Po pierwszej części zawodnicy siadają na ławeczkę i biorą do rąk butelki z napojami. Obserwujesz Kurka, który dodatkowo wyciąga swoje długie nogi. Sączy pomarańczową ciecz z opakowania, ukradkiem na ciebie zerkając. Zauważasz to i posyłasz mu przelotnego całusa. Chłopak szczerzy się do ciebie, co, jak zawsze, odwzajemniasz. Po chwili są już z powrotem na parkiecie. Rozpoczynają drugiego seta, po którym będziesz musiała uciekać do pracy. Mówiłaś już o tym Bartkowi. Nie był zadowolony, ale zrozumiał. 
     Nie możesz napatrzeć się na grę. Szczerze żałujesz, że wcześniej nie odkryłaś tej dyscypliny. Siatkówka to nie to samo co na przykład piłka nożna, w której ludzie biegają za jedną piłką tylko po to, by trafiła w bramkę i czasami mecz kończy się remisem. Tutaj ktoś musi wygrać i sposobów na zdobywanie punktów jest bardzo wiele. Ataki, bloki, zagrywki, dzisiaj dowiedziałaś się o kiwce, błędy przeciwników, jak i własne. Nie nudzi ci się, nie oglądasz z nudów, tylko dlatego, że jest to ciekawe. Chyba stwierdzasz, że to twoja ulubiona dyscyplina sportowa (bo do tej pory w ogóle się sportem nie interesowałaś). I w dodatku uprawia ją mężczyzna, którego kochasz z całego serca. Czegoż chcieć więcej?
     Drugiego seta wygrała drużyna, w której nie był Bartek. Ubierasz kurtkę, oznajmiasz Oli, że musisz lecieć do pracy, uśmiechasz się jeszcze do Kurka, który nie odrywa od ciebie wzroku i wychodzisz z hali. Jedziesz autobusem do pracy. 
     Otwierasz drzwi do pubu i wchodzisz zdecydowanym krokiem do środka. Tego od ciebie oczekuje twój szef: zdecydowania, pewności siebie i wdzięku. Wchodzisz na zaplecze, przebierasz się w krótką, obcisłą spódniczkę i białą koszulę i zawiązujesz sobie w pasie fartuszek. Stajesz za ladą i zaczynasz przyjmować zamówienia. Po jakimś czasie zamieniasz się ze współpracownikiem i stajesz się kelnerką. Roznosisz na tacy alkohol grubym facetom z wielkimi brzuchami siedzącym przy stolikach. 
     Dochodzi dwudziesta. Słyszysz charakterystyczny dźwięk dzwoneczka mówiący o nowo wchodzących klientach. Zerkasz na nich kątem oka i widzisz dwie wysokie sylwetki. Odwracasz wzrok i powracasz do obowiązków, jednak coś ci mówi, by znów na nich spojrzeć. Robisz to, co jest twoim błędem. Widzisz tego, którego nigdy nie chciałaś tutaj zobaczyć. Zawsze jesteś wniebowzięta na jego widok, ale tym razem jest inaczej. Czujesz, że nie wyniknie z tego nic dobrego. 
     Starasz się nie podchodzić do baru, gdzie oni usiedli, jednak skądś musisz brać zamówienia. Próbujesz szybko się przemknąć, jednak nie udaje ci się. Napotykasz jego wzrok i momentalnie czujesz, że nie jest dobrze, jest wręcz fatalnie. Nic nie mówi, ale po nawiązaniu spojrzeń nie możesz tak po prostu odejść. 

     - Później ci to wszystko wytłumaczę, teraz nie mogę - mówisz tylko i znów od nich odchodzisz, a w sumie uciekasz. 

     Nie chciałaś, żeby wyszło na jaw, gdzie pracujesz. Ale przecież żadna praca nie hańbi. Niektóre tylko upokarzają. 
     Zanosisz tacę z piwami dwóm facetom w średnim wieku. Jak większość tutaj, są grubi i łysi. Pochylasz się, by postawić przed ich gębami kufle, gdy słyszysz uwagę jednego z nich.

     - Ale masz malutkie cycuszki.

     Nic sobie z tego nie robisz, wiele razy wysłuchujesz tego typu uwag. Po chwili jednak drugi mu odpowiada.

     - Stary, ale tyłek ma niezły - i klepie cię w niego.

     Nie zdajesz sobie sprawy, że zaraz rozpęta się piekło...


*perspektywa Bartka* 
     Postanawiasz po treningu wybrać się z Piotrkiem na piwo. Agata poszła do pracy, Ola była umówiona do fryzjera, kosmetyczki lub innego badziewia, więc oby dwoje byście się nudzili. A mieliście o czym gadać, przecież tyle się w twoim życiu wydarzyło. 
     Decydujecie się na pub całkiem niedaleko. Kilka razy już tam byliście i oprócz niektórych klientów było całkiem fajnie. Pakujecie torby na tylne siedzenia twojego samochodu i ruszacie.
     Wchodzicie do środka. Zauważasz znajomą sylwetkę krzątającą się pomiędzy stolikami. Przyglądasz się dokładniej, ale już wiesz, że to Agata. Nie wiesz, co tutaj robi i masz nadzieję, że otrzymasz od niej jakieś wyjaśnienia. Jak mogła ci o tym nie powiedzieć?
     Siadacie przy barze, zamawiacie piwo. Czekasz, aż dziewczyna do was podejdzie, ale najwyraźniej chce cię unikać. Gdy w końcu to robi, zabijasz ją wzrokiem. Widzisz jej zakłopotanie, zawstydzenie. Mówi tylko, że wyjaśni ci to później i znów odchodzi. Świetnie.
     Cały czas ją obserwujesz. Wypiliście już po dwa piwa. Nagle jakiś stary oblech łapie twoją dziewczynę za tyłek. Nie wytrzymujesz. Wstajesz, przewracając wysokie krzesło i zjawiasz się obok nich po sekundzie. Zamachujesz się i z całej siły wbijasz zaciśniętą pięść w mordę tego skurwiela. Ten automatycznie łapie się za nos, z którego pociekło już sporo krwi. Drugi chce ci oddać za kumpla, jednak ty masz nad nim pewną przewagę. Robisz z nim to samo co z pierwszym.
     Cały czas Agata z Piotrkiem i jakimś innym pracownikiem próbują cię powstrzymać, ale jesteś tak naładowany negatywną energią, że nie zwracasz na nich uwagi. 
     Uderzasz jeszcze raz jednego z nich, po czym nieco się uspokajasz. Piotrek szepcze ci kilka słów w stylu "Nie spieprz sobie życia w ciągu kilku sekund", co od razu ci pomaga. Patrzysz na dziewczynę, której lecą łzy. Obwiniasz ją za wszystko, co się przed chwilą zdarzyło. 
     Ciągnie cię za rękę na jakieś zaplecze. Idziesz za nią niepewnie, ale szczerze żądasz od niej jakichś wyjaśnień. Zamyka za wami drzwi. Wtula się w twój tors, jednak ty od razy ją odciągasz od siebie. Nie chcesz jej przytulać, nie chcesz jej ulec, nie chcesz pokazać, że nic się nie stało. Bo stało. 


*powracamy do Agaty*
     Wiesz, że to wszystko to twoja wina. Nie powiedziałaś Bartkowi o swojej nowej pracy. Gdyby był to innego typu etat, to zapewne nie robiłby z tego wielkiej afery. A teraz...
     Jesteście na zapleczu. Wtulasz się w niego, pragniesz jego bliskości, chcesz poczuć się bezpieczna. Ale on cię odpycha. Pierwszy raz w czasie trwania waszej znajomości on cię odpycha. Naprawdę jest fatalnie. Patrzysz na niego oczami pełnymi łez. 


     - Co to ma być? - zaczyna. - Jesteśmy razem, czy nie jesteśmy, do cholery? - do tej pory nie widziałaś go takiego wściekłego. Krzyczy na ciebie. 

- A co miałam zrobić? - również krzyczysz. Nie chcesz okazać swojej słabości. - Powiedzieć ci, że pracuję w pubie? Znając ciebie, kazałbyś mi się zwolnić. A ja potrzebuję pieniędzy, muszę z czegoś wyżyć.

- Mogłaś tak po prostu powiedzieć. Przecież wiesz, że bym ci dał. 

- Nie chcę żyć na twój koszt! Chcę być niezależna!

- I wolisz pracować w miejscu, w którym cię obmacują, tak?

- Pierwszy raz ktoś mnie dotknął - to jest prawda. Wcześniej mówili różne komentarze, ale nigdy żaden z nich mnie nie dotknął. Nigdy.

- Pierwszy i ostatni - wychodzi szybkim krokiem. Idziesz za nim.

     Kieruje się do biura twojego szefa. Wiesz, co zaraz nastąpi. 

     - Ta dziewczyna się zwalnia - mówi stanowczym głosem do mężczyzny siedzącego za biurkiem. - Jej osoba nigdy więcej się tutaj nie pojawi. Na wypowiedzenie czeka elektronicznie. Żegnam.

     Łapie cię za rękę i każe zabrać swoje rzeczy. Robisz to szybko, gdyż nie chcesz jeszcze bardziej go denerwować, jeżeli w ogóle można jeszcze bardziej być zdenerwowanym. Mówi coś do Piotrka, po czym ciągnie cię do wyjścia. Nakazuje wsiadać do samochodu. Tym razem nie otwiera ci drzwi. 
      Odwozi cię do domu. Nie wysiada, czeka, aż ty to zrobisz. Nie żegna się z tobą, nawet na ciebie nie patrzy. Szepczesz tylko ciche "przepraszam" i wychodzisz z samochodu. 
     Wbiegasz do mieszkania. Oli na szczęście jeszcze nie ma. Rzucasz torebkę na podłogę, zrzucasz z siebie kurtkę i zamykasz się w łazience. Opierasz o ścianę i zsuwasz w dół. Płaczesz.


     Jak mogłaś być taka głupia? Wasz związek wisi na cieniutkim włosku. Nie przeżyjesz rozstania z Bartkiem, za bardzo ci na nim zależy...


---
Hejo :) Witam Was ze świątecznym prezencikiem, jakim jest piętnastka ;) Mam nadzieję, że się podoba! Pierwsza poważna kłótnia... Jak myślicie, przeżyją to? 
Liczba komentarzy się zmniejsza :/  Baaardzo nad tym ubolewam. Zastanawiam się, czy jest to skutkiem Waszego lenistwa i nie chce się Wam wyrażać swoich opinii ( :* ) czy po prostu coraz mniej osób to czyta... Więc jeżeli czytacie, to zostawcie nawet samotną kropkę [.] lub jakikolwiek znaczek lub jakąkolwiek treść, np. [słabe] ;)
Mam nadzieję, że zdążę dodać szesnastkę jeszcze w tym roku, a jak nie, to już Wam na wszelki wypadek złożę życzenia ^^
A więc:
Zdrowych, wesołych, spokojnych świąt! Spełnienia marzeń, realizacji celów, rozwijania pasji! Aby wszystko Wam się w życiu udawało! No i szczęśliwego nowego roku i udanej balangi ^^

Trzymajcie się i do następnego :* :*