22 listopada 2015

Rozdział 11

     - Okej, opowiedziałem ci trochę o sobie, to teraz twoja kolej - uśmiecha się delikatnie.

     Mówisz o studiach, mieszkaniu z Olą. Świadomie omijasz najgorszy okres twojego życia, czyli śmierć rodziców i pobyt w domu dziecka. Bartek wydaje się być fajnym facetem, ale nie znasz go jeszcze na tyle dobrze, by mu o tym wspomnieć. Prawdę mówiąc twoją przeszłość zna tylko Ola, gdyż nawet Michał nie ma o niej zielonego pojęcia. Nigdy o to nie zapytał, a sama nie miałaś zamiaru wychodzić z inicjatywą opowiedzenia mu o tym. 

     - Chcesz powrócić po studiach w rodzinne strony, czy zostać tutaj? - pyta. Tak, powiedziałaś mu, że pochodzisz z Gdańska. Robi ci się smutno na wspomnienie rodziców, ale starasz się to ukryć, by nie psuć atmosfery.

- Jeszcze nie wiem. Zależy, jak mi się tutaj ułoży, czy znajdę pracę.

     *perspektywa Bartka*
     Nie wiesz dlaczego, ale odczułeś wrażenie, gdy zapytałeś o jej plany na przyszłość, że trochę spochmurniała. Starała się to ukryć, ale twojej uwadze nic nie przejdzie. Może uciekła z Gdańska, od chłopaka, albo od rodziców? Nie chcesz na razie w to wnikać, bo widzisz, że nie ma ochoty o tym opowiadać. 
     Patrząc na nią, z każdą sekundą podoba ci się jeszcze bardziej. Marzysz o tym, by przybliżyć swoje wargi do jej, by poczuła twój oddech na szyi, by się w ciebie wtuliła i trwała tak przez dłuższy okres. Nie masz pojęcia, jak się za nią zabrać. Czy obrazi się, jak będziesz chciał ją pocałować, czy odsunie, jak złapiesz ją za rękę. Zastanawiasz się nad tak prostymi sytuacjami, które powinny być spontaniczne, bo nie chcesz niczego spieprzyć. Co jeśli jest zrażona do mężczyzn i nie masz u niej żadnych szans? Co jeśli potraktuje cię tylko jako przyjaciela? Tak dużo pytań, a tak mało odpowiedzi. Tak bardzo jej pragniesz, a jednocześnie jest taką jedną wielką niewiadomą...

     *perspektywa Agaty*
     Bartek proponuje kolację. Zgadzasz się natychmiastowo. Podnosisz głowę i patrzysz na jego piękną twarz, którą rozświetla latarnia. Wysoki, przystojny, inteligentny, miły, szarmancki, dżentelmen. Czego chcieć więcej? 
     A jednak. Sytuacja z Michałem zmieniła trochę twój tok myślenia. Oczywiście, że chciałabyś poznać Kurka bliżej, pogłębić wasze relacje, ale czujesz w sobie blokadę. Wiesz, że szybko nie będziesz w stanie mu stuprocentowo zaufać. I na tym polega problem. Swoją postawą możesz go tylko od siebie odsunąć. Ale co możesz na to poradzić? Chcesz, ale nie możesz. I to jest w tym wszystkim najgorsze. 

     - Coś mam na twarzy? - pyta, wyciągając cię z morza myśli. Dopiero teraz uświadamiasz sobie, że patrzyłaś na niego przez dłuższy czas.

- Nie, po prostu się zapatrzyłam. - Albo podziwiałaś jego urodę podpowiada ci podświadomość. Odwracasz wzrok przed siebie. 

     Wchodzicie do środka jakiejś drogiej restauracji. Nigdy tu nie byłaś. Siatkarz widzi zmieszanie na twojej twarzy, ale od razu tłumaczy, że on stawia. Mimo wszystko nie czujesz się komfortowo. Zadajesz sobie w głowie pytanie, czy naprawdę stać go na takie miejsca. Odpowiedzi na razie nie poznasz.
     Siadacie przy stoliku, oczywiście najpierw Kurek odsuwa ci krzesło. Uroczo. Przeglądacie karty menu, jednak tobie rzucają się w oczy tylko ceny. Ostatecznie decydujesz się na sałatkę grecką, która jest jednym z najtańszych dań, jakie oferuje ta restauracja. Składacie zamówienia i ponownie zapada pomiędzy wami cisza. Podnosisz wzrok i napotykasz spojrzenie Bartka. Wytrzymujesz je dość długą chwilę, jednak ponownie spuszczasz głowę.

     - Słodka jesteś - mówi Kurek, cały czas się w ciebie wpatrując. Czujesz się zawstydzona. Nie wiesz, co odpowiedzieć, więc milczysz. Najwyżej wyjdę na idiotkę myślisz. 

     W końcu zaczynacie rozmowę o życiu. Planach, marzeniach, wymieniacie się opiniami na różne tematy. Gdy kelnerka przynosi wasze zamówienia, nie przerywacie rozmowy, ale przechodzicie do śmiesznych sytuacji z życia. Wybuchacie śmiechem na niektóre wydarzenia, czym zwracacie na siebie uwagę innych klientów. 
     Pytasz Bartka, jak to jest mieć ponad dwa metry, na co on odpowiada, że wysoko. Patrzysz na niego spode łba, ale po chwili na twojej twarzy wita ogromny uśmiech od ucha do ucha. 


     Kończycie posiłek. Siatkarz prosi cię, byś na niego chwilkę poczekała, po czym wstaje i podchodzi do baru. Reguluje rachunek. 
     Po chwili jest już obok ciebie i ubieracie kurtki. Wychodzicie na zewnątrz. 

     *perspektywa Bartka*
     Weź się w garść. Teraz albo nigdy. 

     *perspektywa Agaty*
     - Coś mi wpadło do oka - mówi całkiem poważny. - Pomożesz mi? - nie masz pojęcia, o co mu chodzi.
     Pochyla się, byś miała łatwy dostęp do oka. Jest ciemno, ale przy ulicy stoją latarnie, więc powiedzmy, że widzisz cokolwiek. Stajesz na palcach i łapiesz chłopaka za głowę. Patrzysz, lecz niczego w oku nie zauważasz. Ale po chwili czujesz. Jego wargi na swoich. Chcesz rozchylić usta, ale robisz co innego. Nie poznajesz siebie. 

     - Co ty, do cholery, robisz? - mówisz podniesionym głosem i odsuwasz się od niego. 
   
     Bartek spuszcza głowę i przeprasza, tłumacząc, że nie wie, co go napadło. Patrzysz na niego i zaczynasz nienawidzić siebie za to, że tak zareagowałaś. Przecież tego chciałaś! Mówisz, że to ty powinnaś go przeprosić, i robisz to po chwili. Wiesz, że nad sobą nie panujesz. Nieoczekiwanie, nawet dla ciebie, wtulasz się w niego. Na początku jest sztywny, nie wie, co ma zrobić, ale po chwili obejmuje cię swoimi silnymi ramionami. Przykładasz głowę do klatki piersiowej, czujesz bicie jego serca, chciałabyś tak trwać w nieskończoność.

     *perspektywa Bartka*
     Oczywiście musiałeś wszystko spieprzyć. Byłeś niecierpliwy i nie mogłeś się powstrzymać, więc teraz masz za swoje. Gdy na ciebie krzyczy, czujesz się jak małe dziecko przyłapane na kradzieży słodyczy z barku. Spuszczasz głowę, przepraszasz. Boisz się, że straciłeś swoją szansę, o ile ją miałeś. Na szczęście chyba jednak nie, bo Agata przeprasza cię za swoje zachowanie i przytula się do ciebie. Nie wiesz, co masz zrobić. Boisz się, że znowu coś spierdzielisz. Gdy po dłuższej chwili nadal cię nie puszcza, pozwalasz sobie zamknąć ją w swoich ramionach. W końcu od dawna o tym marzyłeś. 

     Idziecie, trzymając się za ręce. Wyglądacie jak szczęśliwa, zakochana w sobie para. Czy tak jest? Boisz się, że to wszystko działa tylko w jedną stronę. Że zakochałeś się w niej bez wzajemności, że Agata traktuje cię tylko jako znajomego, może dobrego kolegę. 
     Ona jest taka piękna, inteligentna, nieśmiała, miła. Większość dziewczyn, jakie poznawałeś, leciały tylko na twoją sławę i pieniądze. Gdy dowiadywały się, że jesteś siatkarzem znanym na całym świecie, to od razu zaczynały ci się podlizywać, trzymać cię przy sobie. Nie chcesz takiego związku. Chcesz prawdziwej miłości, nie ze względu na to, kim jesteś, tylko jaki jesteś. Wiesz, że dziewczyna, która właśnie na ciebie spogląda, nie leci na twoją popularność. Nawet nie masz pewności, czy w ogóle na ciebie leci pod jakimkolwiek względem...

     *perspektywa Agaty*
     Uważasz, że jest to wasze pierwsze, a zarazem ostatnie spotkanie, bo wyszłaś na idiotkę i Bartek nie będzie chciał już się z tobą widzieć. Zależy ci na nim, chciałabyś go bliżej poznać, ale chyba straciłaś tę szansę. Masz ochotę się za to zabić.
     Podchodzicie pod blok. Najchętniej przeszłabyś z Bartkiem jeszcze cały Rzeszów, ale się nie da. Na widok Oli wychodzącej z klatki od razu puszczasz dłoń chłopaka, czym go mocno zaskakujesz. Wyraźnie widać, że nie wie, o co chodzi i dlaczego go puściłaś, ale to nie czas na wyjaśnienia. 

     - A ty gdzie się wybierasz? - pytasz przyjaciółki, która właśnie do was podeszła. 

- Idę do monopolowego, bo masło się skończyło - odpowiada i podnosi głowę, by przyjrzeć się Kurkowi. - Nie przedstawisz nas? - teraz spogląda na ciebie. 

     Robisz to, o co poprosiła cię współlokatorka. Podają sobie ręce i uśmiechają się do siebie. Ola po chwili mówi, że leci do tego sklepu, więc ponownie zostajecie sami. 

     - Zrobiłem coś nie tak, że mnie tak nagle puściłaś? - chłopak odwraca cię do siebie i patrzy ci w oczy. Czujesz, że chyba zaraz zabije cię tym spojrzeniem. 

- Nie, po prostu nie chciałam, żeby Ola się w taki sposób o nas dowiedziała. Sama chcę jej powiedzieć, kim dla mnie jesteś - mówisz, cały czas patrząc w błękitne tęczówki. 

- A kim jestem? - pyta się bardzo poważny. No to wpadłaś. Gratulacje. 

- Przepraszam cię, że tak zareagowałam, ale nie panuję nad sobą. Chcę czegoś innego, robię co innego. Jestem w takim okresie życia, w którym moja psychika trochę siadła. Daj mi trochę czasu, poukładam sobie niektóre sprawy. Nie każ mi podejmować trudnych decyzji.

- To oznacza, że w najbliższym czasie się nie spotkamy? - pyta z nadzieją w głosie. Chyba jednak mu na tobie zależy.

- Nie, po prostu spotykajmy się jako kumple. Poznamy się lepiej, minie trochę czasu i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Nie chcę robić niczego na siłę. 

- Okej, rozumiem. Jak będziesz potrzebowała pogadać, to zawsze jestem do dyspozycji. 

- Jasne, dzięki - uśmiechasz się do niego pokrzepiająco.

     Chciałabyś opowiedzieć mu o Michale, dlaczego tak reagujesz na niektóre interakcje damsko-męskie, żeby cię zrozumiał, ale nie chcesz jego litości i nie chcesz obarczać go swoimi problemami. Każdy powinien zajmować się swoimi. 
     Nie wiesz, jak się z nim pożegnać, ale w końcu decydujesz się na całusa w policzek. Na twarzy Bartka od razu wita szeroki uśmiech. Mówisz jeszcze tylko szybkie dobranoc i znikasz za szklanymi drzwiami klatki schodowej. 
     
     Po dziesięciu minutach przyjaciółka wraca ze sklepu. Rozbiera się w tempie ultranitro i wchodzi do kuchni, w którym pijesz ciepłą, owocową herbatę. 

     - Kto to był? - pyta cała podekscytowana. 

- Bartek. Nowy... znajomy - odpowiadasz.

- Przystojny - stwierdza. - Jak Michał się o tym dowie, to cię zabije chyba. Uważaj, Agata.

- Zerwałam z nim dzisiaj. Tak na zawsze. Mogę robić, co mi się podoba. 

- Nie podejmuj pochopnych decyzji. Nie chcę się o ciebie martwić. Bartek wydaje się fajny, ale Michał też wydawał się fajny, i co? 

- Spokojnie, Wiem co robię, a w zasadzie to aktualnie nic nie robię. Powiedziałam mu, że na razie możemy się spotykać tylko jako kumple. Uszanował to. 

     Przypomina ci się, że miałaś sprawdzić, kim jest dokładnie, w Internecie. Odpalasz laptopa, wpisujesz jego imię i nazwisko w wyszukiwarkę i po chwili wyskakuje ci kilka linków. Po chwili zauważasz hasło "Czy gwiazda światowej siatkówki, Bartek Kurek, pomoże Resovii Rzeszów po raz kolejny zdobyć mistrzostwo Polski?". Tak naprawdę dopiero teraz do ciebie dochodzi, że chłopak jest znany na całej kuli ziemskiej...


---
Witam Was z nowym rozdziałem :) Trochę krótszy, ale jest więcej opisu, a mniej dialogów ;) Mam nadzieję, że się spodoba.
Nie zabłysnę teraz skromnością, ale mi się w sumie podoba. Coś się dzieje, nie jest nudnawo. 
Czekam na komentarza! :*
I dziękuję za te pod dziesiątką! :* :* :* 

JESTEŚ, CZYTASZ, KOMENTUJESZ ---> MOTYWUJESZ DO DALSZEJ PRACY :)

Do następnego! :)

11 listopada 2015

Rozdział 10

     Jest sobota. Dzień wolny? Zapomnij! Z całą stertą notatek wędrujesz w kierunku biblioteki, przygotowując się psychicznie na kolejny dzień pracy. Całe szczęście, że możesz jednocześnie pracować i się uczyć. Musisz przyznać, że sfarciło ci się z tym stanowiskiem, w przeciwieństwie do Oli, która pół dnia stoi za kasą, a drugie pół smaży frytki. 
     Zdejmujesz płaszczyk i zawieszasz go na wieszaku w skrytce. Na biurku kładziesz książki i kartki, które ze sobą przyniosłaś i odpalasz komputer. Wczoraj miałaś wieczorną zmianę, więc nie musisz martwić się o krzywo stojące książki. Udajesz się do mini kuchni i w elektrycznym czajniku wstawiasz wodę na herbatę. 
     Kładziesz kubek z gorącą cieczą na ławę i przekartkowujesz pierwszą książkę. Nie chce ci się, ale wiesz, że w jeden dzień tego nie ogarniesz. 
     Kilkanaście minut później odwiedza cię znajoma z uczelni, pytając cię o pewną powieść. Zamieniacie ze sobą kilka zdań, jednak dziewczyna oznajmia, że tak jak ty musi się uczyć. Wychodzi i ponownie zatracasz się w notatkach.

*perspektywa Bartka*
     Podrzucasz niebiesko-żółtą Mikasę i wyskakujesz, jak tylko potrafisz. Uderzasz w piłkę z całej siły, jednak ta ląduje na siatce. Koniec treningu. 
     Padasz na ławkę, opierając się o drewniane drabinki. Zdejmujesz koszulkę, jednocześnie pokazując przy tym jakże umięśnioną i wyrzeźbioną klatę. 
  
     - Kuraś, na striptiz czekamy w szatni, a nie tutaj - słyszysz rozbawiony głos Fabiana. Posyłasz mu tylko szybkie, groźne spojrzenie i odwracasz wzrok. 

     Zauważasz Piotrka zmierzającego w kierunku wyjścia z hali. Wołasz, aby zaczekał i ,pomimo braku sił, podbiegasz do niego. Pytasz się, czy przypadkiem nie skończył już czytać książki, którą wypożyczył z biblioteki. 

     - Skończyłem, a co? Tęskno ci do ślicznej panienki bibliotekarki - patrzy na ciebie z tym swoim cwanym uśmieszkiem.

- To nie jest zabawne - robisz obrażoną minę, jednak twój przyjaciel za dobrze cię zna, by nie wiedzieć, że udajesz. - To może pójdziesz ją dzisiaj oddać?

- Na co czekasz? - pyta cię.

- Ale z czym? - robisz wielkie oczy. Zaskoczył cię.

- No zaproś ją gdzieś w końcu. Przecież na samo jej imię przeobrażasz się w buraka - ma rację. 

- Dzisiaj chcę to zrobić. Ale nie chcę iść sam, żeby było bardziej neutralnie.

- Dobra, to możemy zajechać do mojego domu, wezmę książkę i pojedziemy do tej twojej laski - robi do ciebie maślane oczka, udając dziewczynę.

- Taaa... Chciałbym, żeby była moja... - mruczysz pod nosem.

     Stoisz pod prysznicem jakieś 15 minut. Chłopaki walą pięściami w drzwi. Najwidoczniej martwią się tym, że tak długo nie wychodzisz. Zawsze zajmowało ci to nie więcej niż pięć minut, ale dzisiaj chcesz wyglądać wyjątkowo. "Panowie, dajcie mu się uszykować. Czeka go rozmowa z zielonooką blondynką." słyszysz za drzwiami.  
     Gdy gotowy otwierasz drzwi, chłopaki robią na twój widok wielkie oczy. 

     - To żeś się wypisgrzył - pogwizduje sobie Fabian, ale ty nic sobie z tego nie robisz. 

     Żegnasz się z kumplami i z Piotrkiem kierujesz się do swojego samochodu. Nowakowski widzi, że trzęsą ci się ręce, więc oznajmuje, że on poprowadzi. Zgadzasz się z tym, gdyż wiesz, że się bardzo denerwujesz. "Bartek, jak nie ta, to inna" przechodzi ci przez myśl. Ale ty chyba nie chcesz innej. 


*perspektywa Agaty*
     Jeszcze tylko dwie godzinki myślisz. Udało ci się już zapamiętać ponad połowę notatek, z czego jesteś zadowolona. Wstajesz, by zrobić sobie kolejną herbatę, gdy drzwi wejściowe otwierają się i twoim oczom ukazują się dwaj giganci. Uśmiechasz się na ich widok.

     - Co panów tutaj sprowadza? - pytasz, odkładając z powrotem kubek na biurko. 

- Mnie chęć oddania książki, a jego - wskazuje głową na swojego kumpla - pani - i uśmiecha się szelmowsko. Ten drugi, Bartek, spuszcza głowę i delikatnie się rumieni.

- Zamknij mordę - szepcze, myśląc, że tego nie słyszałam. Ty tylko uśmiechasz się niewinnie. 

     Nowakowski podaje ci książkę, którą ze sobą przyniósł, mówiąc, że była genialna. Odhaczasz w komputerze, że chłopak ją zwrócił, i pytasz, czy ma ochotę na drugą część. Gdy kiwa głową, oznajmiasz, że zaraz ją przyniesiesz, i kierujesz się do odpowiedniego regału. Zauważasz, że Kurek idzie za tobą, więc przystajesz i czekasz, aż staniecie twarzą w twarz.

     - Przepraszam, że cię tak zostawiłam, ale nie myślałam wtedy na trzeźwo - masz nadzieję, że chłopak ci to wybaczy.

- Widziałem, że byłaś w szoku, więc nic się nie stało. Już wszystko w porządku? - pyta ze słyszalną troską w głosie.

     Czy wszystko jest w porządku? Nie do końca. Czujesz ulgę, że macie z Michałem przerwę, ale on nie daje ci do końca spokoju. Przynajmniej raz dziennie dzwoni lub pisze smsa. Oczywiście nie odbierasz ani nie odpisujesz, ale czujesz, że jak będziesz chciała z nim zerwać na zawsze, to przeżyjesz piekło. 

     - Nie wiem - odpowiadasz, spuszczając głowę. W twoich oczy zaczynają się zbierać kropelki łez.


*perspektywa Bartka*
     Gdybyś znalazł gnojka, który doprowadził ją do takiego stanu, postarałbyś się o to, by już nigdy nie zobaczył swoich jedynek. Jak można tak traktować kobiety? Jak można tak traktować taką wyjątkową dziewczynę? Masz ochotę ją przytulić i trzymać w swoich ramionach już zawsze. Chcesz zbliżyć swoje wargi do jej, ale powstrzymujesz się. Pewnie po ostatnim incydencie zraziła się do facetów, ale musisz spróbować, jeśli chcesz coś osiągnąć. Przecież kto nie ryzykuje, nie pije szampana. Gdy widzisz, że się uspokoiła i doprowadziła do normalnego stanu, otwierasz usta.

     - Wiem, że to zabrzmi jak głupi tandet, ale jesteś piękna, inteligentna i taka słodka. Pewnie nie jeden facet o tobie marzy. Może dasz się zaprosić na kawę albo spacer? - pierwszy raz drżą ci ręce, jak prosisz o spotkanie. Pierwszy!
  
     Na twój komplement dziewczyna zawstydza się. 


Czekasz z niecierpliwością na odpowiedź. 

*perspektywa Agaty*
     Przed chwilą powiedział ci, że jesteś piękna, inteligentna i słodka. Chyba wpadłaś mu w oko. Z wielką chęcią poszłabyś z nim na spacer, ale nie chcesz zaczynać znajomości, jeżeli nie skończyłaś poprzedniej. Chociaż w sumie mogłabyś dzisiaj pójść do Michała i powiedzieć mu, że to koniec. Boisz się, ale przecież to i tak nie ma sensu. Nie chcesz z nim już być i jesteś tego w stu procentach pewna. 

     - Kawy nie piję, ale na spacer pójdę z chęcią - mówisz, uśmiechając się. 

- Świetnie. O której kończysz? - pyta, odwzajemniając gest.

- O 15.

- Okej, przyjdę po ciebie.

     Uśmiechasz się ponownie i odchodzisz, by wziąć z półki odpowiednią książkę. Wracasz do biurka, gdzie stoi już Bartek i jego znudzony kumpel. Klikając myszką w odpowiednie miejsca na ekranie, rozmawiasz z chłopakiem o fabule książki. Wydaje się być bardzo miły, jak Bartek. 
     
     - Do potem - mówi Kurek na pożegnanie, po czym wychodzą. 

     To teraz przyszedł czas na obmyślanie sposobu oznajmienia Michałowi, że to koniec. Chcesz być stanowcza, nie owijać w bawełnę i mieć to wszystko jak najszybciej za sobą. Ostatecznie ponownie stawiasz na spontan, bo nie potrafisz wymyślić sobie przemowy.
     Za piętnaście minut powinien pojawić się z powrotem Bartek. Pakujesz to torebki notatki i zaczynasz ogarniać biurko. Myjesz kubek, układasz ostatnie książki na półkach. Lada chwila może tu wejść. Idziesz do malutkiej łazienki i przeglądasz się w lustrze. Nie wyglądasz najgorzej. Zdążasz jeszcze popsikać się brzoskwiniowym perfumem, gdy do biblioteki wchodzi Kurek z czerwoną różą. Jaki romantyk myślisz.

     - To dla ciebie - mówi, wręczając ci kwiat. 

     Dziękujesz i bierzesz od niego niespodziankę. Wychodzicie na zewnątrz i zamykasz lokum na klucz, który po chwili ląduje na dnie twojej torebki. Idziecie obok siebie, a między wami panuje głucha cisza. 

     - Mogę mieć prośbę? - zaczynasz. Masz na myśli Michała. Bartek kiwa głową.

- Muszę jeszcze coś szybko załatwić. Dosłownie dwie minutki. 

- Jasne, poczekam.

     Dochodzicie do bloku twojego chłopaka, za kilka minut byłego chłopaka. Zauważasz, że twój towarzysz robi skwaszoną minę. Nie wiesz, o co chodzi, więc pytasz go o to wprost.

     - Tutaj się spotkaliśmy. Chyba nie podobała ci się ostatnia wizyta tam, skoro wybiegłaś z płaczem. Boję się, że znowu ci się humor pogorszy - mówi cichym głosem. Odczuwasz wrażenie, że się o ciebie martwi.

- Spokojnie, sytuacja się nie powtórzy. Zaraz wracam - mówisz i wchodzisz do klatki.

     Przed drzwiami bierzesz jeszcze dwa głębokie wdechy, po czym delikatnie w nie pukasz. Michał otwiera ci bardzo szybko, jakby wiedział, że przyjdziesz. Wita cię zdziwiony, ale słyszysz też w jego głosie złość. Proponuje ci, abyś weszła do środka, jednak ty od razu kręcisz przecząco głową. Wiesz, że gdybyś weszła dalej, nie wyszłabyś stąd szybko.

     - Chciałam ci tylko powiedzieć, że to koniec. Proszę cię, nie dzwoń do mnie, nie pisz. Zapomnij - mówisz stanowczym głosem i jesteś z siebie dumna, że udało ci się zachować kamienną twarz. 

- Myślisz, że pozwolę ci tak po prostu odejść?

- Nie potrzebuję twojego pozwolenia. Odchodzę. Nie masz prawa mnie powstrzymywać. Cześć.

     Słyszysz jeszcze tylko za sobą Nie puszczę cię tak łatwo. Jeszcze się spotkamy, ale nic sobie z tego nie robisz. Zerwałaś z nim i jesteś wolna jak ptak. Możesz robić to, na co masz ochotę i spotykać się, z kim tylko zechcesz. 
     Wychodzisz z klatki i widzisz, że Kurek robi sobie zdjęcia z jakimiś nastolatkami. Nie rozumiesz tego, więc podchodzisz do niego z pytającym spojrzeniem. On je wychwytuje i tylko wzrusza ramionami, szczerząc się do aparatu. O co tu chodzi?
     Po chwili jedna z dziewczyn prosi go o autograf. Ten podpisuje się na kartce. Zauważasz, że nie jest tym zaskoczony. Wygląda na to, że to taka jego rutyna. A może on jest jakimś sławnym piosenkarzem? przechodzi ci przez głowę, ale szybko odsuwasz tę myśl, gdyż uważasz, że w takim wypadku nie umówiłby się ze zwykłą dziewczyną, którą byłaś.
     Gdy zdjęcia się kończą, jedna jego fanka, bo chyba tak możesz je wszystkie nazwać, życzy mu powodzenia w jutrzejszym mecz. Pewnie koszykarz. Dziewczyny odchodzą, a ty od razu pytasz go, kim były i dlaczego prosiły go o zdjęcia i autograf. 

     - Myślałem, że mnie kojarzysz - mówi, uśmiechając się.

- A jednak nie - odpowiadasz szybko. - Czym się zajmujesz?

- Gram w siatkówkę - odpowiada. Daje znak, abyście się przeszli.

- W lokalnej drużynie, tak? Amatorsko?

- Zawodowo. W klubie z Rzeszowa i reprezentacji - mówi spokojnym tonem.

- Reprezentacji czego? - pytasz zdziwiona.

- Polski.

     Zastygasz. Pewnie o spotkaniu z nim marzy kilkaset dziewczyn, a wybrał właśnie ciebie. Czujesz się doceniona, ale nadal nie rozumiesz, dlaczego właśnie ty. 

     - Pewnie masz kilkaset takich fanek - stwierdzasz, zaglądając mu w oczy. Prześliczne.

- Albo kilka tysięcy.

- Zna cię cała Polska? - pytasz i zaczynasz zdawać sobie sprawę, że zadajesz idiotyczne i dziecinne pytania. Ale co możesz na to poradzić, skoro chcesz się o nim dowiedzieć jak najwięcej. 

- Ty mnie nie znałaś - uśmiecha się. 

     Nie wiesz, co powiedzieć. W końcu znowu postanawiasz zadać bardzo głupie pytanie. 

     - Grasz w reprezentacji Polski jak Lewandowski? - chyba po tym pytaniu uzna cię za idiotkę.

- Słodka jesteś - mówi, patrząc na ciebie mocno. - Można tak powiedzieć, tylko on w nogę, a ja w siatę. 

     Chyba jednak nie uznał cię za wariatkę. Postanawiasz już definitywnie skończyć ten temat. Jak wrócisz do domu, to po prostu znajdziesz go w Internecie, skoro jest taką gwiazdą. Pytasz go, czy fajne jest życie sportowca, a on zaczyna mówić. Uwzględnia to, że rzadko jest w domu, dość często zmienia swoje miejsce zamieszkania. Dowiadujesz się na przykład, że grał w Rosji i we Włoszech. Opowiada o swoich kontuzjach, jak musiał przerywać grę, o poświęceniu, o oddawaniu serca na parkiecie. Zdajesz sobie sprawę, że chyba naprawdę musi kochać ten sport. I gdyby pokochał cię tak, jak siatkówkę, byłabyś najbardziej kochaną i najszczęśliwszą dziewczyną na świecie...


---
Hej :) Witam Was z kolejnym. Szczerze mówiąc, podoba mi się nawet ten rozdział :) Można powiedzieć, że historia już się rozwinęła i zrobiło się ciekawiej. 
Komentujcie! Bo ostatnio coś spada ilość komentarzy... :( 
Dziękuję za ponad 15 tys. wyświetleń :D Jesteście genialne :* 

Pamiętajcie,
JESTEŚ, CZYTASZ, KOMENTUJESZ ---> MOTYWUJESZ DO DALSZEJ PRACY :)

Trzymajcie się i do następnego :) 


1 listopada 2015

Rozdział 9

     Budzisz się i na samą myśl o rozpoczęciu zajęć nie chce ci się wstawać z łóżka. Ale niestety, nie chcesz przecież olewać studiów od samego początku. Wstajesz niechętnie i okrywasz się szlafrokiem. Udajesz się do łazienki i splatasz swoje blond włosy w niedbałego koka. 


     Następnie wchodzisz do kuchni i wstawiasz wodę na herbatę. Gdy wyciągasz z chlebaka pieczywo, promiennym uśmiechem wita cię Ola. Dajesz jej buziaka w policzek i kontynuujesz robienie kanapek. Smarujesz kromki masłem, po czym kładziesz na nie sałatę i pokrojonego pomidora. Kilka gotowych sztuk układasz na talerzyku, który po chwili znajduje się na stole. Przyjaciółka wyciąga rękę po pierwszą kanapkę, podczas gdy ty zalewasz szklanki wrzącą wodą. Po chwili herbata jest już gotowa, więc zasiadasz naprzeciwko współlokatorki. Zaczynacie rozmowę o studiach. Tracicie rachubę czasu, ale w końcu orientujecie się, że zostało wam około dziesięciu minut. Biegacie po mieszkaniu jak poparzone, ale na szczęście zdążacie na autobus. 
     Wchodzicie do wielkiej auli i zajmujecie miejsca. Wiecie, że wykładowca nie jest zbytnio przyjazny i zapewne już pierwszego dnia zrobi wykład, który zapamiętacie do końca życia. Wyciągacie więc notatniki i długopisy, zanim mężczyzna zdąży się odezwać. 
     Po półtorej godziny skupienia macie chwilę odpoczynku. Postanawiacie udać się na kawę. Schodzicie schodami na dół i zamawiacie napoje. Rozmawiając o wykładzie, dokładnie pilnujecie czasu, by bez jakiegokolwiek spóźnienia ponownie zawitać na auli. 
     Prosto z uczelni kierujesz się do biblioteki. Godziny pracy masz dopasowane do godzin zajęć, więc raczej nie musisz obawiać się utraty stanowiska. Postanawiasz zakończyć przygodę z bezsensownym układaniem książek, więc zasiadasz w fotelu przy biurku i wyjmujesz dzisiaj zapisane notatki. Czytasz je, próbując przyswoić choć część ich treści, ale niestety kręci się dzisiaj w bibliotece dość dużo ludzi i musisz co chwilę przerywać naukę. 
     Gdy czytasz o podatkach, drzwi otwierają się po raz enty i wchodzi Bartek. Serce zaczyna bić ci szybciej na jego widok, a policzki zarumieniają się, co cię zaskakuje, jednak za wszelką cenę starasz się to ukryć. Chyba ci się udaje. Na szczęście. 

     - Dzień dobry - wita się entuzjastycznie. 

- Dzień dobry - odpowiadasz lekko speszona. - Mogę w czymś pomóc?

- Tak. Poszukuję horroru, ale takiego prawdziwego, z krwi i kości - patrzy ci w oczy. Chyba zaraz dostaniesz szału!

- Hmm... zaczyna pan czytać. Dobrze rozumiem?

- Dobrze, dobrze. W końcu lepiej późno niż wcale. 

- Ależ owszem. Proszę chwilkę zaczekać, zaraz przyniosę coś ciekawego. 

     Kierujesz się do odpowiedniego regału. Tak jak ostatnio, cały czas czujesz na sobie to palące spojrzenie. Dochodzi do ciebie, że chyba na niego działasz. I to mocno. Bardzo mocno. 
     Wracasz z kilkoma pozycjami, które układasz na biurku, jedna obok drugiej. O każdej mówisz kilka słów, ale wydaje ci się, że Kurek cię nie słucha, tylko spogląda na twój biust. Mówiąc szczerze, to ma do niego dość łatwy dostęp wzrokowy, gdyż jest o ciebie o ponad głowę wyższy. 
     W końcu decyduje się na jedną powieść. Siadasz przy komputerze i skanujesz znaczek.

     - Fajnie tu pani ma - zaczyna wielkolud. - Cicho, spokojnie. Nie nudzi się pani czasami?

- Wbrew pozorom nie siedzę tu bezczynnie, choć z małymi wyjątkami. Przynajmniej mam czas na czytanie albo naukę.

- Studiuje pani filologię polską? - pyta, uśmiechając się zawadiacko. 

- Nie, dlaczego? - pytasz, unosząc brwi. Czy on z ciebie kpi?

- Tak sobie pomyślałem. To co? - jest strasznie dociekliwy i ciekawski. 

- Ekonomię - mówisz i podajesz  mu książkę. Wasze dłonie się stykają i na chwilę nieruchomiejesz. 

     Dlaczego on tak na ciebie działa? Przecież masz Michała... No właśnie... Pierwszy raz przechodzi ci przez głowę myśl, że może jednak nie pasujecie do siebie i powinnaś z nim zerwać. Po chwili ją odrzucasz, myśląc, że to dziecinne, i powracasz do Bartka.

     - To musisz mieć mocny umysł - stwierdza, delikatnie unosząc kąciki ust.

- No cóż... - nie wiesz, co powiedzieć, jednak chłopak ratuje cię z opresji. 

- Dobra, będę leciał, obowiązki wzywają. Dzięki za pomoc. Do widzenia - żegna się i zamyka za sobą drzwi. 

     Ponownie zostajesz sama i ponownie masz czas na przemyślenia. Postanawiasz powrócić do poprzedniej myśli, o zerwaniu z Michałem. Nie musisz udawać, że wszystko jest w porządku, skoro tak nie jest. Ostatnimi czasy bardzo cię denerwuje, nie masz ochoty na spędzanie z nim wolnych chwil. Nie powinno tak być w związku. Chemia, która była między wami, gdzieś się ulotniła, zniknęła. Czy ty go jeszcze kochasz?
     Po dłuższym czasie wpadasz na najbardziej odpowiedni, twoim zdaniem, pomysł. Moglibyście zrobić sobie przerwę, odpocząć od siebie, jednocześnie nie kończąc tego definitywnie. 
     Postanawiasz po pracy pójść do niego i mu o tym powiedzieć. Masz nadzieję, że nie zareaguje agresywnie. 
     Zastanawiasz się, co mu dokładnie powiesz, ale znasz siebie i wiesz, że gdy dojdzie do sytuacji, to i tak zachowasz się spontanicznie. Masz zamiar być spokojna, ale jednocześnie nieugięta. 
     Dzwonisz do Oli i oznajmiasz jej, że wrócisz trochę później. Przyjaciółka od razu pyta cię o przyczynę, więc w skrócie mówisz jej o swoich planach. Przyznaje ci rację i twierdzi, że to najodpowiedniejsze wyjście z tej sytuacji. 
     Powracasz do czytania notatek. Co ciekawe, bardzo łatwo ci się je przyswaja. Odczuwasz wrażenie, że twój umysł stał się lekki i głodny wiedzy.
     Nadchodzi godzina zamknięcia biblioteki. Wychodzisz szybkim krokiem i kierujesz się prosto do mieszkania Michała. Chcesz to już mieć za sobą.
     Pukasz do drzwi i chłopak otwiera ci po chwili. Nie ukrywa, że jest zdziwiony twoją niezapowiedzianą wizytą. Chce cię pocałować, jednak ty odchylasz głowę. Wytrzeszcza na ciebie oczy. Wchodzisz do środka i postanawiasz nie owijać w bawełnę. 

     - Przemyślałam sobie to wszystko i doszłam do wniosku, że to nie ma sensu. Najlepiej będzie, jak zrobimy sobie przerwę. Odpoczniemy od siebie, będziemy mieli czas na zastanowienie się, co dalej. 

- Wiesz, jak kończy się większość takich przerw? - pyta, podnosząc głos. Nie jest dobrze.

- Nie musimy być jak większość. Michał, to nam pomoże - starasz się, by twój głos był jeszcze łagodniejszy niż zwykle. 

- Może od razu ze mną zerwij. Tak będzie dla nas najlepiej - robi sekundową przerwę. - Lepiej się przyznaj, że sobie kogoś znalazłaś i boisz mi się o tym powiedzieć.

- Nie zaczynaj - bledniesz.

- Ja mam nie zaczynać? Jesteś moja, rozumiesz? I albo będziesz ze mną, albo z nikim! - uderza cię w policzek. 

     Chyba nie znałaś tego człowieka. Nie wytrzymujesz i wybiegasz z mieszkania, trzaskając za sobą drzwiami. Zbiegając po schodach, z twoich oczu zaczynają płynąć łzy. Dochodzi do ciebie, że ponad rok temu, postanawiając rozpocząć znajomość z dresiarzem z parku, popełniłaś największy błąd w swoim dotychczasowym życiu. Trzeba było słuchać Olki!
     Biegniesz przez siebie, nie zwracając uwagi na nic. Jesteś roztrzęsiona. Nie wiesz, co ze sobą zrobić. Czujesz, że trudno ci będzie się od niego uwolnić. Oj, bardzo trudno.
     W pewnym momencie uderzasz w nieoczekiwaną przeszkodę. Podnosisz zalaną łzami twarz do góry i napotykasz zaskoczone oczy... Kurka. Przypadek?
     Chłopak pyta się, co się stało, jednak ty tylko tępo wpatrujesz się w czubek jego nosa, nic nie odpowiadając. Bartek obejmuje cię swoimi długimi i silnymi ramionami pozwalając, byś wtuliła się w jego tors. Tego ci było trzeba. 


     Stoicie tak ładnych kilka minut. W końcu Kurek proponuje, że odprowadzi cię do domu. Nie wiedzieć czemu, zgadzasz się. Przecież praktycznie się nie znacie, jest dla ciebie obcy. A jeżeli okaże się takim samym dupkiem jak Michał? Nie bierzesz zupełnie tej myśli pod uwagę. 
     Nie zamieniacie ze sobą żadnego słowa. Bartek cały czas otacza cię swoim długim ramieniem, przez co czujesz się bezpieczniej. Dochodzicie do bloku. Nie myślisz nawet o tym, jak powinnaś się zachować. Wymigujesz się z uścisku i bez żadnego słowa podziękowania ani pożegnania, otwierasz drzwi. Zostawiasz Kurka z rozszerzonymi oczami ze zdziwienia. 
     Pokonujesz kilkanaście schodków i wkraczasz do mieszkania. Nie potrafisz ukryć swoich łez przed Olą. Dziewczyna zaprowadza cię do kuchni, pomaga usiąść i pyta, co się stało. Niechętnie opowiadasz jej w skrócie o tym, co zaszło kilkanaście minut temu.

     - A to cham! Jak go znajdę, to mu nogi z dupy powyrywam! - oburza się twoja przyjaciółka. I za to ją kochasz. Nie mówi ci, że miała rację, nie dołuje cię bardziej, po prostu cię wspiera, bez względu na wszystko. 

- Boję się - szepczesz i ocierasz spływającą po policzku łezkę. 

- Aga, nie jesteś żadną zabawką, nie należysz do niego. Ten koleś nie będzie ci życia układał, nie będzie ci mówił, co masz robić. 

- I pomyśleć, że go kochałam... - wzdychasz.

- Każdy popełnia błędy. Serce nie sługa. Ale na szczęście w końcu zrozumiałaś, że zasługujesz na kogoś lepszego. Na kogoś, kto cię będzie szanował. 

     Ola przytula cię do siebie. 


Udaje jej się cię uspokoić. Postanawiasz wziąć prysznic i położyć się spać. Zamykasz się w łazience i wskakujesz pod ciepły strumień wody. Wmasowujesz w siebie żurawinowy żel, rozkoszując się jego zapachem. Czujesz jako tako lekką ulgę. 
     Przypominasz sobie, że w ogóle nie wspomniałaś Oli o Bartku, który prawdę mówiąc bardzo ci pomógł. W końcu uświadamiasz sobie, że zostawiłaś go samego, bez żadnego słowa. Czujesz się z tym fatalnie. Masz nadzieję, że w najbliższym czasie będziesz miała okazję podziękować mu za pomoc.
     Okrywasz się cieplutką kołdrą i zamykasz powieki. Po kilku minutach odpływasz do krainy Morfeusza...


---
Witajcie :3 Przepraszam za opóźnienia... Zapewne domyślacie się powodu... Trzecia gimbaza zobowiązuje :/ Już się boję, co będzie za rok...
Przechodząc do rozdziału... Jak widzicie, akcja się już w miarę rozkręciła. Pojawił się Kuraś i zapewne zagości na stałe (przynajmniej takie mam plany). Mam nadzieję, że się spodobało :3 Liczę na liczne komentarze :* I dziękuję za te pod poprzednim :* 

JESTEŚ, CZYTASZ, KOMENTUJESZ ---> MOTYWUJESZ DO DALSZEJ PRACY :)

Trzymajcie się, buziaki :* :* :* :*