2 maja 2016

Rozdział 21

     Ola ma zamiar wybrać się na zabawę sylwestrową ze swoim nowym chłopakiem, o którym powiedziała ci dopiero wtedy, gdy zostali parą, czyli jakieś dwa dni temu, bo podobno nie chciała zapeszać. Cieszysz się, gdyż w końcu nie będziesz się głupio czuła gdy wyjdziesz z Bartkiem, bo ona zadzwoni po Adasia i zostawisz ją ze świadomością, że nie będzie sama. Chciałabyś też poznać go w najbliższym czasie, ale twoja przyjaciółka wymyśliła sobie, że rodzinie przedstawia się chłopaka dopiero wtedy, gdy już wiadomo, że to na pewno coś poważnego. Jednak wiesz, że znajdziesz sposób, aby zamienić z nim kilka słów w najbliższym czasie. W końcu musisz go ostrzec, że jeżeli zrobi coś twojej najlepszej przyjaciółce, to będzie musiał szukać sobie miejsca na oddziale intensywnej terapii.
     To dzisiaj jest Sylwester. Siedzisz na kanapie z miską popcornu na kolanach, podczas gdy świeżo zakochana przykłada do swojej sylwetki dwie sukienki na przemian, pytając cię, w której będzie wyglądać korzystniej. Zdecydowanie wskazujesz na czerwoną bez ramiączek. Proponujesz też, by dziewczyna ubrała czarne szpilki, na co niechętnie, ale w końcu się zgadza. Dobiera biżuterię i kładzie wszystko w jednym miejscu, by czekało na ubranie o odpowiedniej godzinie. Ola siada obok ciebie i podkrada ci garstkę przekąski. 

     - Mogę jeszcze wszystko odwołać - mówi, a ty patrzysz znużonym wzrokiem na ekran telewizora.

- Jak ze mną zostaniesz, to nie tknę odkurzacza do kolejnego Sylwestra. Chcesz tego?

- Po prostu głupio mi zostawiać cię samą. Zawsze spędzałyśmy tę noc razem, a teraz ja sobie wychodzę, a ty zostajesz tutaj sama.

- Nie sama. Mam żarcie. - Uśmiechasz się. - Mówię poważnie. Idź i wybaw się za mnie.


     Ostatecznie Ola wychodzi na imprezę ze swoim nowym chłopakiem, a ty zostajesz w domu. Przygotowujesz jeszcze trochę popcornu, nalewasz sobie soku pomarańczowego do wysokiej szklanki, do małej miseczki wsypujesz kwaśne żelki, zanosisz wszystko do dużego pokoju i kładziesz na stole, który przysuwasz do kanapy. Idziesz jeszcze do swojego pokoju po książkę i telefon. Układasz swoje ciało w wygodnej pozycji na sofie, wyciągając nogi, i otwierasz powieść Nicholasa Sparksa na ostatnio przeczytanej stronie. Kontynuujesz poznawanie historii bohaterów, co chwilę wrzucając do buzi owocowego misia albo białą kuleczkę.

     Po kilku godzinach czytania słyszysz melodię wydobywającą się z twojego telefonu. Wkładasz zakładkę w druk, odkładasz go i przystawiasz urządzenie do ucha, wcześniej przesuwając zieloną słuchawkę.


     - Hej, kotek. - Ten głos może należeć tylko do jednej osoby. - Masz chwilę, żeby wejść na Skype'a?



- Pewnie. - Rozłączasz się i szybko biegniesz do innego pokoju po laptopa.



     Wracasz do salonu, siadasz na kanapie, ponownie wyciągając nogi, a na uda kładziesz przenośny komputer, który włączyłaś kilka sekund temu. Czekasz, aż ekran się zaświeci, a gdy to się dzieje, klikasz na odpowiednią ikonkę i po chwili widzisz już swojego ukochanego Bartusia.

     Twój chłopak opowiada ci o warunkach i wydarzeniach dziejących się w Spale, jednocześnie próbując, by cię tym nie zanudzić.


     - Bartusiu, kochanie, zostaw już tę swoją żonkę i chodź tu do nas. - Słyszysz w pewnym momencie, gdy na zegarze zbliża się godzina dwunasta w nocy. Nie chcesz, żeby cię zostawiał, ale jednocześnie wiesz, że ma za sobą całą drużynę, której nie może ot tak olać.



- No idź już do nich, bo chyba mocno tęsknią. Odezwij się, jak już się tobą nacieszą - mówisz, uśmiechając się. Koledzy siatkarze go lubią, w kadrze jak i w klubie, czym dodatkowo u ciebie plusuje.



     Niechętnie, lecz posłusznie się rozłącza. Ty tymczasem włączasz Sylwester z Polsatem i odliczasz do ekranu od dziesięciu do zera. W międzyczasie zdążyłaś sobie jeszcze nalać do wysokiego kieliszka szampana. Po wykrzyknięciu zero! upijasz duszkiem jego zawartość. Po cichu myślisz o życzeniach na nowy rok. Dotyczą najbliższych ci osób, czyli Bartka i Oli. Nie wyobrażasz sobie życia bez nich, więc chcesz dla nich jak najlepiej.

     Około pierwszej w nocy Bartek dzwoni do ciebie, życząc ci dobrej nocy. Mówisz jeszcze, że go kochasz i odkładasz słuchawkę. Nie możesz doczekać się momentu, gdy będziesz mogła wtulić się w jego umięśniony tors.
 
     Czas dłuży ci się niesamowicie. Nareszcie nastał wtorek, czyli dzień meczu reprezentacji Polski z Serbią. Zasiadasz z Olą przed telewizorem, by wspólnie oglądać poczynania siatkarzy. Oczywiście chcesz, aby wasi wygrali cały turniej albo przynajmniej zajęli miejsce w pierwszej trójce, bo inaczej Bartek wróciłby do domu w złym humorze.
     Około dwie godziny po wygranym meczu Kurek dzwoni do ciebie na Skype'ie. Gratulujesz mu dobrej gry i życzysz powodzenia w kolejnych potyczkach. Nie chcesz się z nim rozłączać, ale wiesz, że musi odpoczywać, by być zregenerowanym na kolejne dni.
     Mecz z Belgią również potoczył się na ich korzyść, jednak z Niemcami odnieśli porażkę. Na szczęście nie byli jeszcze na przegranej pozycji, gdyż dostali się do półfinałów, w których mierzyli się z Francuzami. Grali rewelacyjnie, ale to nie wystarczyło na Trójkolorowych i nie ugrali nawet jednego seta.
     Na zakończenie mecz ponownie z gospodarzami o być albo nie być. Takich emocji nie czułaś jeszcze w trakcie żadnego meczu. Przy stanie 2:2 w setach nie możesz usiedzieć na miejscu. Tie-break jest niesamowity. Walka o każdą piłkę. Nie możesz wyjść z podziwu. W końcu chłopacy pozwalają odetchnąć ci z ulgą, wygrywając ostatniego seta i jednocześnie zajmując trzecie miejsce. Cieszysz się niezmiernie. W końcu zobaczysz się z Bartkiem.


     Następnego dnia jest twoja kolej robienia zakupów. Idziesz do pobliskiego warzywniaka po produkty na zupe jarzynową. Gdy podchodzisz do kasy, sprzedawczyni, starsza pani, patrzy na ciebie z uśmiechem większym niż dotychczas.



     - Pewnie jest pani dumna z tego swojego siatkarza. Cała Polska już o was wie. On to jednak ma szczęście. Takich aniołów, jak pani, to ze świecą szukać. Ładna, sympatyczna, opiekuńcza. Tylko żeby pani nie odbiło od tej sławy, bo to się źle skończy -  mówi, naliczając ceny na kasę. Wytrzeszczasz oczy.



- Jakiej sławy? Jak to cała Polska? - pytasz na jednym wdechu.



- Podejdź do prasy, słońce - odpowiada spokojnym tonem.



      Robisz, co ci poleciła, i nie wierzysz własnym oczom. Na pierwszej stronie ogólnopolskiego tygodnika widzisz siebie w objęciach Bartka i tytuł "Czy to dzięki tej blondynce lider polskiej reprezentacji wzbił się na wyżyny?". Bez namysłu powracasz do kasy z gazetą, prosząc, by kobieta dołączyła ją do rachunku.

     Oczekujesz dzisiejszego przyjazdu Bartka. Stęskniłaś się za nim i chciałabyś zobaczyć go jak najszybciej. Powiedział ci, że gdy zawiezie wszystkie torby do domu, od razu się u ciebie zjawi. Nastało to dopiero po godzinie siedemnastej. Do tego czasu starałaś się zająć czymś pożytecznym, aby tych kilka godzin szybciej ci zleciało. 
     Puka do drzwi. Podbiegasz do nich jak najszybciej, otwierasz je i rzucasz się Bartkowi na szyję. Tak długo go nie widziałaś. Niosąc cię na rękach, wchodzi do środka i zamyka za sobą mieszkanie. 


     - Hmm... Chyba jesteś na mnie obrażona, bo zaraz mnie udusisz - mówi ze śmiechem.



- Stęskniłam się - oznajmiasz na poważnie. Puszczasz go, schodzisz na ziemię i unosisz głowę do góry. 



- Myślisz, że ja nie? Nawet bardziej niż ty. Nie miałem kogo całować, sami faceci wokoło. - Dotyka swoimi ustami twoje. Zamykasz oczy. Czujesz przechodzący po ciele ciepły dreszcz. 



     Gdy już odrywacie się od siebie, kierujecie kroki do salonu. Na kanapie leży gazeta, którą zakupiłaś rano, więc od razu bierzesz ją do ręki i przystawiasz Bartkowi przed oczy.



     - Co to jest? - pytasz, hamując oskarżycielski ton. To przecież nie jego wina.



- Gazeta - odpowiada cierpko. - Nie lubię, jak zadajesz retoryczne pytania. Ale dobrze. To jest gazeta, na której okładce znajdujemy się my. Przejmujesz się tym? - spytał, obejmując mnie ramieniem.



- Bartek, oni nas śledzą. Dobra, jak robią nam zdjęcia na meczu, to okej, pogodzę się tym. Już w sumie to zrobiłam. Ale poza halą? Gdzie każdy ma swoje życie? Wyjdę rano po chleb, a następnego dnia zobaczę artykuł "Tak naprawdę wygląda partnerka Bartosza Kurka. Wcale nie jest taka idealna." - twój głos powoli się łamie, dziwisz się. 



- Dla mnie zawsze będziesz idealna, skarbie. - Gładzi wierzchem dłoni twój policzek. Wtulasz się w niego. 



- To mnie przerasta. - Robisz chwilę przerwy. - Muszę odpocząć. Może będzie lepiej, jak odpoczniemy od siebie? - Sama nie wiesz, dlaczego to mówisz. Przecież go kochasz, ale najwyraźniej nie kontrolujesz swoich ruchów. Odrywasz się od chłopaka.



- Nie zależy ci na mnie? - mówi łamiącym się głosem. Zdajesz sobie sprawę, że go ranisz, ale nie potrafisz inaczej.



- Wiesz, że zależy, ale...



- Nie musisz się tłumaczyć. - Jest przybity. - Kocham cię. - Składa jeszcze subtelny pocałunek na twoim czole i wychodzi z mieszkania.



     Brawo, znów wszystko spieprzyłaś. Nie masz pojęcia, co tobą kierowało, dlaczego to zrobiłaś. Jakbyś wyskoczyła na chwilę ze swojego ciała i przestała je kontrolować. A może poczułaś coś w głębi serca, że to jest twoja nieprzekraczalna granica? Że na wiele możesz się zgadzać, ale to akurat jest za dużo? Naprawdę się nie rozumiesz i jednocześnie martwisz, jak dalej to się wszystko potoczy. Nie miałaś na myśli zerwania z siatkarzem, ale on to zapewne tak zrozumiał. Miał prawo, tak to przecież zabrzmiało. 

     Po jego wyjściu nie wiesz, co ze sobą zrobić. Nie tak miał wyglądać pierwszy dzień po jego przyjeździe. Nie rozumiesz swojego postępowania.


     Trzy dni po pierwszej rozmowie w cztery oczy w nowym roku postanawiasz pójść na poranny trening Resovii. Nie widziałaś swojego ukochanego od tamtego czasu i znowu się za nim stęskniłaś. Zastanawiasz się, czy on za tobą równie mocno. 

     Wchodzisz na halę i ukradkiem zajmujesz miejsce na trybunie, gdzie nikt cię nie widzi, za to ty masz znakomitą widoczność. Masz nadzieję, że po zajęciach uda ci się porozmawiać z Bartkiem, przeprosić go i że do siebie wrócicie.
     Na widok atakującego Kurka na twojej twarzy pojawia się uśmiech. Tak dawno nie widziałaś go w akcji na żywo. Trener Kowal dzieli swoich zawodników na dwie drużyny i chłopacy zaczynają sparing. Miło jest ci na nich patrzeć.
     Po dwóch i pół godzinie siatkarze są wolni. W pewnej chwili zauważasz jakąś nieznaną ci kobietę, która podchodzi do Bartka. Nie powiesz, czujesz wzbierającą w tobie zazdrość. Postanawiasz ich chwilę poobserwować. Nieznajoma wpatruje się w atakującego jak w obrazek, a z jej mordki nie schodzi głupkowaty uśmieszek. Jednak gdy Kurek go odwzajemnia, nie wytrzymujesz i postanawiasz wyjść z obiektu. Niefortunnie uderzasz nogą w jedno z krzesełek, czym przykuwasz uwagę pozostałych na parkiecie.

     - Agata? - krzyczy zdziwiony atakujący.

     Nie odpowiadasz, nie chcesz przeszkadzać mu w rozmowie z uroczą brunetką. Gdy jesteś już na dole, kierujesz się prosto do wyjścia. Bartek dogania cię jednak i tarasuje ci drogę. Spuszczasz głowę, wiedząc, że jesteś sama sobie winna.

     - Nie widziałem cię wcześniej - zaczyna. Nie odpowiadasz. Postanawia zatem kontynuować. - Nie uprzedziłaś, że wpadniesz.

- Chciałam cię przeprosić, ale chyba już się z tym wszystkim pogodziłeś. - Wskazujesz na kobietę stojącą kilka metrów od was i wpatrującą się w wasze postacie. - Okej, rozumiem. Pewnie masz już dość moich histerii i wiecznych problemów. Nie chcę, żebyś się przy mnie męczył, życzę ci jak najlepiej. - Robisz chwilę przerwy. - A tak swoją drogą, nawet ładna jest.

- Nie tak bardzo jak ty - oznajmia, przykładając dłoń do twojego policzka. - Wiem, że cię to wszystko przerasta, ale wiem też, że dasz sobie z tym radę. Tęskniłem za tobą. Wiesz co? Głupie to było. Bardzo głupie. Dlaczego musimy się kłócić o takie błahostki? Nie możesz wymyślić jakiegoś poważniejszego powodu do gwałtownej wymiany zdań? - pyta, rozluźniając atmosferę.

- Hmm, co to za laska? - pytasz całkiem poważnie.

- Dziennikarka. Spotkaliśmy się w Berlinie i zaprosiłem ją tutaj, bo chciała zrobić ze mną jakiś dłuższy materiał do gazety.

- Znowu te gazety? - przewracasz oczami.

- Wiesz, kocham cię. To twoje przewracanie oczami i wyrzuty też - oznajmia, po czym przyciąga mnie jeszcze bliżej siebie.

- A ja kocham to, że tyle kobiet chciałoby cię mieć na wyłączność, a to ja jestem tą szczęściarą.


---
Tudududu... Czy komuś się w ogóle jeszcze chce czekać tutaj na rozdział?
Tak, przepraszam Was z całego serduszka. Nie będę się tłumaczyć, po prostu wybaczcie :/ I przerwę, i to wyżej. Nie jest powalające, ale ocenę już zostawię Wam. 
Mam ogromną nadzieję, że choć trochę się podoba :)
Nie pytajcie, kiedy kolejny, bo nie potrafię odpowiedzieć. Staram się, jak mogę, ale nie zawsze wychodzi po mojej myśli...
W razie czego, znacie maila... Co prawda też nie wchodzę tam codziennie, ale od czasu do czasu się zdarzy.
Na ten moment to chyba wszystko.
Trzymajcie się i mam nadzieję, że zostaniecie tu ze mną do końca :)
Buziaki :* :*

26 marca 2016

Rozdział 20

     Wtulona w pierś Bartka z zaciekawieniem obserwujesz jego nieskazitelną twarz. Po chwili odwracasz wzrok ponownie na wielki ekran, ale kompletnie nie możesz skupić się na filmie. Jutro twój kochany chłopak cię opuści i pojedzie do Spały, by na początku stycznia w Berlinie powalczyć o Igrzyska Olimpijskie. To będzie Wasza pierwsza dłuższa rozłąka, na trzy tygodnie, i nie wiesz, jak to wytrzymasz. Na szczęście w tych czasach istnieje takie coś jak Skype, tylko czy Kurek będzie miał siły, by z tobą pogadać?
     Wychodzicie z sali kinowej z uśmiechem na ustach, trzymając się za ręce. Siatkarz oznajmia, że zabiera cię do kawiarni na kawę i ciastko. Śmiejesz się, że przez niego będziesz gruba, ale zgadzasz się. Gdy wymieniacie uwagi na temat filmu, podchodzi do was około osiemnastoletnia dziewczyna z chłopakiem. Prosi twojego ukochanego o zdjęcie. Ten patrzy na ciebie, jakby prosząc o pozwolenie, a ty tylko kiwasz głową. Za żadne skarby nie chcesz, by miał przerąbane u swoich fanów, a raczej fanek. W końcu para daje wam spokój, więc kierujecie się dalej w wyznaczone miejsce. Składacie zamówienie. 

     - Nie wytrzymam. - Wzdychasz. Kurek przykrywa swoją dłonią twoją.

- Damy radę. To tylko niecałe cztery tygodnie - mówi, próbując podnieść kąciki ust.

- Tylko? - pytasz ironicznie. 

- Szybko zleci. A poza tym... musisz się niestety przyzwyczajać. Takie już będziesz miała ze mną życie.

     Po kilku głębszych wdechach i wydechach stwierdzasz, że nie możesz się nad sobą użalać, bo to żałosne. Starasz się cieszyć chwilą i korzystać jak najbardziej z teraźniejszości. 

     Wręcz wybiegasz z mieszkania i zbiegasz po schodach. Szybkim krokiem zmierzasz w kierunku przystanku autobusowego. Boisz się, że transport ci ucieknie i nie zdążysz pożegnać się z siatkarzem. Dzięki Bogu kierowca, zauważywszy cię, poczekał, aż zdążysz wsiąść. Droga ci się dłuży, jak najszybciej chcesz wtulić się w tors Kurka. Po kilkunastu minutach jazdy docierasz na miejsce. Pukasz w drewniane drzwi, a kiedy słyszysz donośne "proszę", naciskasz na klamkę. Bartek właśnie zapina torbę. Na twój widok na jego twarzy pojawia się delikatny uśmiech. Gdy uporał się z zamkiem, podchodzi do ciebie z rozportartymi rękoma. Jest to dla ciebie jasny znak, by go objąć i przyłożyć głowę do delikatnie unoszącej się klatki piersiowej i bijącego serca. Napawasz się zapachem chłopaka na zapas. Naprawdę będziesz za nim tęsknić. 

     - Wrócisz chociaż na Sylwestra? - pytasz. Wiesz, że dostaną pół dnia wolnego w pierwszy dzień świąt, ale rozumiesz, że Bartek chciałby pojechać do rodziny.

- Chciałbym...

- Ale nie - kończysz za niego, trochę z wyrzutem.

- Naprawdę to szybko minie. Skarbie, musisz zrozumieć, że taką mam pracę i pasję. Wiesz dobrze, że Igrzyska są dla nas najważniejszą imprezą w ciągu czterech lat i nie chcemy stracić szansy, by na nie pojechać, więc musimy zapieprzać, kiedy tylko się da. Pewnie po powrocie dostanę trochę wolnego, więc nadrobimy ten czas.

- W jeden dzień nie da się nadrobić czterech tygodni. I ja to rozumiem, ale jest mi ciężko się z tobą rozstawać.

- Mi z tobą też. 

     Unosisz głowę, Bartek obejmuje twoją twarz i nachyla swoją, by przyłożyć do siebie wasze wargi. Łączycie się w delikatnym pocałunku.
     Przychodzi pora na opuszczenie mieszkania. Kurek wynosi swoje torby i wrzuca je do bagażnika. Ostatni raz przytulasz się do niego, by po chwili pozwolić mu odjechać. Machasz jeszcze dłonią, a na twoim policzku pojawia się słona łza.



     *perspektywa Bartka*
     Zdajesz sobie sprawę z tego, że ją ranisz. Wiesz, że jest delikatna i wrażliwa, uczuciowa. Nie jest przyzwyczajona do takiego życia. Boisz się pomyśleć, co to będzie, gdy zacznie się kadra. W ciągu kilku miesięcy pojawisz się w Rzeszowie zaledwie kilkanaście razy. Wtedy to będzie koszmar. Póki co nie chcesz o tym myśleć, więc włączasz ulubioną playlistę, by odciągnąć od siebie wszystkie myśli i skupić się na drodze. Przy okazji przygotowujesz się mentalnie do katorgi na hali i w siłowni, kompletnej pustki i ciągłej rutyny, której towarzyszyć będzie długotrwałe zmęczenie. 
     Witasz się z kolegami z boiska. Antiga rozdaje kluczyki do pokoi. Ty bierzesz dwuosobowy z Pitem, jakby inaczej? Zawsze z nim mieszkasz na zgrupowaniach i wyjazdach, na kadrze, jak i w klubie. Jesteście w końcu najlepszymi przyjaciółmi. 
     Pół godziny po rozpakowaniu Stephane zarządza odprawę. Stawiacie się na nią dosłownie minutę przed rozpoczęciem, dzięki czemu unikacie dodatkowych ćwiczeń na pierwszym treningu. Antiga mówi głównie o tym, na co będzie zwracana uwaga w czasie przygotowań, czyli dla ciebie nic ciekawego. Liczy się tylko to, że i tym razem będzie równie ciężko co zawsze. 


     *perspektywa Agaty*
     Wychodzisz z uczelni bez sił. Kilkugodzinne siedzenie na drewnianym krzesełku naprawdę męczy. Postanawiasz więc odwiedzić Olę w pracy, by przy okazji napełnić swój brzuch. Dziewczyna serwuje ci danie dnia, a ty zajmujesz miejsce przy wolnym stoliku. Pomimo braku chęci, wyciągasz zrobione dzisiejszego dnia notatki i starasz się skupić. 
     Po nieokreślonym czasie siedzenia i wkuwania postanawiasz wrócić do domu. Za niedługo święta Bożego Narodzenia, więc powoli trzeba by zrobić coś konkretnego. Jesteście umówione z Olą, odkąd pamiętasz, że nie robicie sobie prezentów. I tobie, i twojej przyjaciółce nie zależy na rzeczach materialnych. Spędzacie zawsze ten czas we dwie. Zazwyczaj siedząc przy wigilijnym stole wspominacie życie przed trafieniem do domu dziecka. Lekko żałujesz, że Bartek was nie odwiedzi, ale rozumiesz, że ma swoją rodzinę, którą widuje bardzo rzadko, a na której mu zależy.  
     Najchętniej zadzwoniłabyś teraz do swojego chłopaka, ale podejrzewasz, że aktualnie ma trening. Postanawiasz więc wziąć się za domowe porządki. Z mebli ścierasz kurze, a następnie odkurzasz całe mieszkanie. W pewnej chwili słyszysz piosenkę wydobywającą się z głośnika twojego telefonu. Biegniesz szybko po urządzenie i nie patrząc na wyświetlacz, odbierasz. Kurek. Prosi cię, byś weszła na Skype'a. Kilka dni przed wyjazdem założył ci konto na tym portalu, twierdząc, że się przyda. Zdecydowanie miał rację. Spełniasz jego prośbę i po kilku chwilach widzisz jego twarz na ekranie. Masz ochotę się do niego przytulić, poczuć jego perfumy. 
     Ola krzyczy, że wróciła, a ty tylko kiwasz głową, czego oczywiście nie zauważa z przedpokoju, gdyż cały czas jesteś pochłonięta rozmową z Bartkiem. Siedzisz już tak od dobrej godzinie. Zawsze wolałaś rozmawiać, a nie, jak to teraz jest modne, pisząc na Mesendżerze bądź wysyłając SMSy. 
     Spoglądasz na godzinę widniejącą w prawym dolnym rogu ekranu. 23:18. Nie chcesz, aby Kurek chodził niewyspany, bo przecież potrzebuje siły na te cholernie wyczerpujące treningi. Rozłączacie się.
     Jest piątek. W najbliższy czwartek Wigilia. Od poniedziałku macie wolne na uczelni, więc będzie czas na przygotowania. Zamykasz laptopa i idziesz do salonu, gdzie twoja przyjaciółka ogląda telewizję. Właśnie leci "Zmierzch", więc się do niej dołączasz. 

     - Co u niego słychać? - pyta cię, zagłuszając lektora. 

- Wszystko w porządku, ale jak na niego patrzyłam, to samo zmęczenie widziałam. Muszą dostawać niezły wycisk. Oby mu się nic nie stało, wiesz, żeby nie padł z przemęczenia. 

- Aga, uspoķój się. Wszystko w granicach rozsądku. Myślisz, że tutaj lżej trenują?

     Pozostawiasz to pytanie bez odpowiedzi. Za to zaczynasz się zastanawiać, co ci odbija. Przecież wiesz, że nie umrze na tej hali, a ty się o niego boisz. Aż śmieszne. Zwalasz to wszystko na to, że nie jest przy tobie, i powracasz do Edwarda i Belli. 

     ***
     Wigilia. Przygotowujecie z Olą ostatnie potrawy, po czym przystrajacie choinkę. Jest skromna i dość mała, ale zawsze coś. Ubieracie się w sukienki i siadacie do stołu. Dzielicie się opłatkiem i zaczynacie jeść. Wszystkiego spożywasz po trochę, aby na samym końcu delektować się pierogami. Zdecydowanie twoja ulubiona potrawa tego wieczoru. 
     Jako że nie macie w zwyczaju obdarowywać się prezentami, po posiłku sprzątacie i czekacie na Kevina, którego oglądacie praktycznie co roku po kilka razy i jeszcze wam się nie znudził. 


***
Witajcie! Rozdział bardzo krótki, nic się praktycznie nie wydarzyło. Powiem Wam tak szczerze, że aktualnie z moim pisaniem nie jest najlepiej :/ Podczas tego zawieszenia miałam zamiar napisać coś na przód, a praktycznie nic nie napisałam. Przechodzę kryzys wieku średniego xD
Więc mam nadzieję, że mimo wszystko się Wam spodoba. Choć w sumie tutaj nie ma się co podobać...
I mam nadzieję, że mi wybaczycie.
I że ze mną zostaniecie. 
Ja się postaram, żeby to ruszyło, ale czasami mimo chęci nie idzie po naszej myśli :/
Jeszcze tylko chciałam Wam życzyć Wesołego jajka, czy jak to tam się mówi. Przede wszystkim odpocznijcie ;)
Do następnego :*

jeśli przeczytałaś/eś rozdział, proszę o zostawienie w komentarzu symbolicznej kropeczki [.]

15 lutego 2016

:(

     Nie jest dobrze...
Postanawiam zawiesić bloga.
Uważam, że bez sensu jest dodawanie rozdziału co dwa (lub więcej) tygodnie. Sądzę, że przerwa nie potrwa dłużej niż miesiąc. Mam brak weny, czasu, chęci... Nie mam zamiaru pisać niczego na siłę, bo wyjdzie to fatalnie. Więc biorę urlop, może przyjdą pomysły, napiszę coś na zapas, żeby potem było mi łatwiej. 
Liczę na to, że poczekacie i licznie przybędziecie na dwudziestkę :)
Nie wiem DOKŁADNIE ile potrwa moja przerwa i kiedy ukaże się nowy (może być tak, że za tydzień natchnie mnie taka wena, że zlikwiduję zawieszenie), więc wszyscy, którzy chcą być poinformowani o kolejnej części niech zostawią w komentarzu jakiś kontakt do siebie (od razu mówię, nie mam gg :/ ).
Jeszcze raz PRZEPRASZAM :*
Patyyk